Grudzień 2015

31 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Wojownicy bez Currego rozbici w Dallas

Golden State Warriors doznali drugiej porażki w tym sezonie przegrywając wyraźnie w Dallas z tamtejszymi Mavericks 91:114. W spotkaniu tym nie wystapił w barwach GSW Stephen Curry, który leczy doskwierający mu ostatnio uraz lewej łydki, co jednak nie powinno usprawiedliwiać tego blow outu. Mavericks od początku meczu osiągnęli przewagę, głównie dzięki bardzo dobrej grze J.J. Barei i Dirka Nowitzkiego i po drugiej kwarcie prowadzili już osiemnastoma punktami. Bardzo groźną bronią w tym spotkaniu okazały się celne rzuty za trzy punkty, których ekipa z Dallas trafiła aż 14. Tak więc Golden State poległo w pewnym sensie od swojej najgroźniejszej broni, która w tym meczu akutat nie funkcjonowała zbyt dobrze (7/19 w tym elemencie gry). Najbardziej zawiódł Klay Thompson, który pod nieobecność Currego miał się stać liderem Wojowników. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a Thompson zdobył zaledwie 10 punktów, trafiając ze słabą skutecznością rzutów z gry (4/15). Draymond Green (11 pkt) zagrał z dokładnie taką samą skutecznością, co nie mogło dać w efekcie niczego dobrego dla ich zespołu. Najlepsze wrażenie w barwach Golden State zrobił rezerwowy obrońca Ian Clark, który rzucił 21 punktów, ale było to zdecydowanie za mało na bardzo dobrze usposobionych dzisiaj Mavericks. W ich barwach najlepsze zawody rozegrał J.J. Barea, który uzyskał 23 punkty, 3 zbiórki, 6 asyst i 2 przechwyty. Barea trafiał z wysoką skutecznością rzutów z gry (9/12, w tym 5/7 za 3 pkt), a dzielnie wspierał go zdobywca 18 punktów - Dirk Nowitzki. Golden State Warriors mają natomiast ciężki orzech do zgryzienia, gdyż okazało się że Stephen Curry znaczy dla tej drużyny więcej niż się mogło wydawać i jego brak może spowodować panikę w zespole. Wydawało się, iż Klay Thompson i Draymond Green to uznani zawodnicy na parkietach NBA, którzy mogą sami pociągnąć swoją drużynę do zwycięstw, ale występem w Dallas zaprzeczyli temu stwierdzeniu. No cóż nie będę oceniał po jednym meczu, a wspomniana dwójka ma szansę na rechabilitację już nadchodzącej nocy w Houston, gdzie w barwach GSW ma ponownie zabraknąć Stephena Currego.


Na plus:

- DeMar DeRozan - rzucający obrońca Toronto Raptors poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa z Washington Wizards 94:91. DeRozan zdobył w tym meczu 34 punkty, do których dołożył 6 zbiórek, 5 asyst oraz po 2 przechwyty i bloki.
- Jimmy Butler - obrońca Byków z Chicago był ojcem zwycięstwa swojej ekipy w meczu przeciwko Indianie Pacers. Byki wygrały po dogrywce 102:100, a Butler zdobył 28 punktów, w tym decydujące o zwycięstwie 2 punkty na sekundę przed końcem dogrywki.
- Aaron Brooks - rezerwowy rozgrywający Bulls dzielnie wspierał Butlera w tym spotkaniu i zakończył je z 29-ma punktami na koncie. Trafiał z ponad 50-cio procentową skutecznością z gry (11/20), czterokrotnia celnie rzucając zza lini 7,24 (na 7 prób).
- C.J. McCollum - obrońca Portland Trail Blazers po raz kolejny udanie zastapił kontuzjowanego Damiana Lillarda i dzięki dobrej grze zapenił zwycięstwo swojej drużynie w meczu z Denver Nuggets 100:93. McCollum zdobył w tym spotkaniu 29 punktów trafiając 12 z 19 rzutów z gry (w tym 3/6 za tzry punkty).
- Will Barton - nadal w świetnej formie utrzymuje sie zawodnik Denver Nuggets i najlepszy chyba obecnie rezerwowy gracz ligi. Barton zdobył w przegranym meczu z Portland 31 punktów, do których dołożył 5 zbiórek i 4 asysty.


Na minus:

- Phoenix Suns - szóstą już porażka z rzędu zanotowały Słońca z Phoenix. Tym razem zostali rozbici przez San Antonio Spurs 112:79. Nie chodzi o sam fakt porażki, bo w San Antonio jeszcze żadna drużyna w tym sezonie nie wygrała, ale o styl w jakim to nastąpiło. Cały zespół zagrał fatalnie i na pewno nie można zrzucać tego wyłącznie na karb braku kontuzjowanego Erica Bledsoe'a. Suns pogrążeni są w marazmie i wydaje się, że musi nastąpić w tej ekipie trzęsienie ziemii. Chyba naturalnym rozwiązaniem w takiej sytuacji będzie pożegnanie się z trenerem Hornackiem, który nie potrafi juz wykrzesać nic wartościowego ze swoich podopiecznych, a kłótnie na ławce rezerwowych z wiecznie niezadowolonym Markieffem Morrisem tylko potęgują fatalna atmosferę w w drużynie z Arizony.

________________________________________
30 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zwycięstwo Atlanty w Houston

Atlanta Hawks pokonała w wyjazdowym spotkaniu Houston Rockets 121:115 odnosząc 21 zwycięstwo w obecnym sezonie. Mecz był bardzo ciekawym widowiskiem, a kilku zawodników rozegrało swoje najlepsze zawody w dotychczasowych rozgrywkach. Gdy na początku drugiej kwarty Rakiety wyszły na 19-sto punktowe prowadzenie (47:28) niewielu kibiców w Toyota Center spodziewało się tak zaciętego spotkania. Jastrzębie dzięki wysiłkom całej drużyny potrafiły jednak dogonić rywali , by w czwartej kwarcie przy ponad 70-cio procentowej skuteczności rzutów z gry przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Fantastyczne zawody rozegrał Al Horford, który uzyskał 30 punktów, 14 zbiórek, 2 asysty oraz po jednym bloku i przechwycie. Był nie tylko waleczny pod tablicami, ale również skuteczny z dystansu trafiając 11 na 15 rzutów z gry. Tym występem ustanowił również swoj rekord kariery w celnych rzutach zza lini 7,24 trafiając aż 5 razy na siedem prób. Dzielnie wspierał go Paul Millsap, który zanotował double-double na poziomie 22-13 oraz aż pięciokrotnie blokował swoich rywali, w tym dwa razy w końcówce meczu. Jeszcze dwóch zawodników z pierwszej piątki Atlanty rzuciło ponad 20 punktów w tym spotkaniu: Kent Bazemore - 26 i Jeff Teague - 22. Wśród gospodarzy bardzo dobry występ zaliczył Dwight Howard, który popisał się pokaźnym double-double na poziomie 30-16 oraz wysoką skutecznością rzutów z gry - 10/12. James Harden niby zrobił swoje i był nawet bliski osiągnięcia triple-double uzyskując 26 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst, ale w końcówce nie trafił kilku driveów pod kosz, które przesądziły o porażce Houston w takim samym stopniu jak nie trafiane osobiste przez wysokich Howarda i Capellę. O zwycięstwie Hawks zadecydowała przewaga w ofensywnych zbiórkach (17-7), co pozwalało im ponawiać akcje i zdobywać punkty z drugiej szansy. A Rockets po raz kolejny w tym sezonie udowodnili, że nie przykładają się do defensywy bez czego o zwycięstwa w NBA jest wyjątkowo trudno.


Na plus:

- duet Westbrook-Durant - liderzy Oklahomy poprowadzili swoją drużynę do zwycięstwa nad Milwaukee Bucks 131:123. Obaj zagrali na podobnym poziomie osiągając wspólnie ponad dwadzieścia punktów po raz 25 w tym sezonie. Westbrook uzyskał w tym meczu 27 punktów, po 7 zbiórek i asyst oraz aż 5 przechwytów. Durant natomiast do 26 zdobytych punktów dołożył 6 zbiórek, 8 asyst oraz po jednym bloku i przechwycie.
- Khris Middleton - najlepszy mecz w obecnych rozgrywkach zanotowł obrońca Milwaukee Bucks. Middleton rzucił aż 36 punktów grając z 59 procntową skutecznością rzutów z gry (13/22). Sześciokrotnie trafił za 3 punkty na dziewięć prób i tylko szkoda, że ten świetny występ nie przełożył się na zwycięstwo jego drużyny.
- LeBron James - Król James po paru słabszych meczach zanotował wreszcie występ na miare swoich możliwości. W wygranym przez Cleveland 93:87 spotkaniu z Denver Nuggets LBJ rzucił 34 punkty, trafiając 13 z 24 rzutów z gry, Tym razem dobrze prezentował sie na lini rzutów wolnych (7/8), co ostatnio było jego pięta Achillesową.
- Will Barton - kolejny dobry występ rezerwowego obrońcy Nuggets. W przegranym meczu z Cavs Barton zdobył 29 punktów, po raz kolejny udowadniając, że jest w tym sezonie pierwszą strzelbą ekipy z Denver i jednym z głównych kandydatów do nagrody dla najlepszego rezerwowego gracza ligi.
- Marc Gasol - środkowy Memphis Grizzlies przyczynił sie w dużej mierze do zwycięstwa po dogrywce swojego zespołu nad Miami Heat 99:90. Właśnie w dodatkowym czasie gry Gasol pokazał się z najlepszej strony zdobywając w ciągu dodatkowych 5 minut 7 ze swoich 23 punktów. Hiszpan zachował stoicki spokój na lini rzutów wolnych nie myląc sie ani razu podczas swoich 3 prób. Dwurotnie też blokował rzuty rywali w dogrywce, co przyczyniło się do końcowego zwycięstwa Miśków.


Na minus:

- Kyle Korver - drugi dzień z rzędu obrońca Attlanty pojawia się w tej niechlubnej rubryce. Nie mogło być jednak inaczej, gdyż oglądając wyczyny Korvera w meczu Hawks z Rockets można się było złapać za głowę. Kyle przy swoich kolegach z drużyny wyglądał jak ubogi krewny i nie chodzi tu tylko o podbite oko, z którym występował, a o czysto koszykarskie statystyki. Korver nie trafił ani jednego rzutu z gry (na 11 prób) i tylko dzięki znakomitemu występowi pozostałych kolegów z pierwszej piątki Jastrzębie zeszły z parkietu jako zwycięzcy. Wkład Korvera w ten sukces był jednak na poziomie jego celnych rzutów, czyli zerowy!

________________________________________
29 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: kolejne zwycięstwo Warriors, triple-double Currego

Golden State Warriors wygrali po raz 29 w obecnym sezonie. Dzisiejszej nocy pokonali na własnym parkiecie Sacramento Kings 122:103. Mecz był do pewnego momentu zaskakująco wyrównany, a Królowie postawili Wojownikom trudne warunki do przerwy prowadząc trzema punktami. Kluczowa okazała sie trzecia kwarta wygrana przez GSW 32:14, którzy od tego momentu kontrolowali już przebieg wydarzeń na parkiecie Oracle Arena. Triple-double osiągnął w tym spotkaniu Stephen Curry - zobywca 23 punktów, 14 zbiórek i 10 asyst. Dokonał takiego wyczynu po raz szósty w karierze, a 14 zbiórek to jego nowy rekord w tym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Dzielnie wspierali go Klay Thompson (29 pkt) oraz Draymond Green (25 pkt). W ekipie gości najlepszym zawodnikiem był Omri Casspi, który zdołał rzucić aż 36 punktów dziewięciokrotnie trafiając zza lini 7,24 i swoimi rzutami z okolicy dziewiątego metra zadziwiał nawet samego mistrza tejgo typu zagrań Stephena Currego. Warto zwrócić uwagę, iż Kings od trzeciej kwarty musieli radzić sobie bez swojego lidera DeMarcusa Cousinsa, który został wyrzucony przez sędziów z parkietu za swoje zachowanie. Jeszcze jedna ciekawostka, otóż w tym spotkaniu wystapił młodszy brat Stephena - Seth Curry, który parokrotnie bronił Face to face przeciwko swojemu bardziej znanemu bratu. Po meczu Stefek powiedział, iż było to dla niego większe przeżycie niż kolejne triple-double w karierze.


Na plus:

- Kemba Walker - rozgrywający Charlotte Hornets poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa w meczu z Los Angeles Lakers 108:98. Sam zdobył 38 punktów, do których dołożył 6 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty oraz 2 bloki.
- Nikola Vucevic - center z Orlando był nie do zatrzymania dla obrony New Orleans Pelicans. Vuc uzyskał 28 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst i przyczynił sie tym samym do zwycięstwa jego zespołu 104:89.
- Kyle Lowry - dobry występ zaliczył w przegranym 97:104 meczu z Chicago Bulls rozgrywający Toronto Raptors Kyle Lowry.W ciągu 40 minut spędzonych na parkiecie zaliczył 28 punktów, 6 zbiórek, 9 asyst i 3 przechwyty.


Na minus:

- Kyle Korver - nie popisał się rzucający obrońca Atlanty Hawks w spotkaniu z Indianą Pacers. Korver rozegrał bardzo słabe zawody zdobywając w całym meczu zaledwie 2 punkty, oddając tylko jeden celny rzut z dystansu w trakcie całego meczu. Nie trafił ani jednego rzutu za trzy punkty (na osiem oddanych prób), które są zwykle jego wizytówką, a jego drużyna przegrała ostatecznie 87:93.

________________________________________
28 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zwycięstwo Oklahomy, Westbrook bliski triple-double

Oklahoma City Thunder pokonała na własnym parkiecie Denver Nuggets 122:112. Mecz był otwartym widowiskiem nastawionym na atak z obydwu stron. Więcej atutów mieli gospodarze, choć trzeba przyznać, że wśród graczy z Denver kilku zasłużyło na pochwały w tym spotkaniu. Zacznę jednak od bohatera dnia, czyli Russella Westbrooka, któremu zaledwie jednej zbiórki zbrakło do osiągnięcia triple-double. Russ zdobył 30 punktów, a 12 razy dzięki jego podaniom koledzy z drużyny zdobywali swoje punkty. Szkoda tylko, że licznik zbiórek zatrzymał się na 9. Bardzo udane zawody rozegrał także Kevin Durant, który uzyskał 26 punktów, 10 asyst i 5 zbiórek. Wśród gości duże uznanie należy się Kennethowi Farriedowi, który skompletował double-double na poziomie 25-11. Warte podkreślenia jest to, iż "Zwierzak" z 11 zbiórek aż 8 wywalczył na tablicy bronionej przez przeciwników. Czterech pozostałych zawodników ekipy z Kolorado (Barton, Nelson, Harris i Lauvergne) uzyskało w tym spotkaniu co najmniej 15 punktów, co pokazuje nam jak ofensywne zawody oglądaliśmy tej nocy w Oklahomie.


Na plus:

- Carmelo Anthony - lider Knicksów starał się jak mógł, by jego drużyna wywiozła zwycięstwo z Bostonu i uzyskał w tym meczu double-double rzucając 29 punktów oraz zbierając 10 piłek z tablic. Szkoda tylko, że cel numer jeden, czykli zwycięstwo NYK nie doszedł do skutku i Celtowie triumfowali ostatecznie 100:91.
- C.J. McCollum - obrońca Portland Trail Blazers poprowadził swoją druzynę do zwycięstwa w meczu z Sacramento Kings 98:94. C.J. godnie zastąpił kontuzjowanego Lillarda i rozegrał świetne zawody, podczas których zaledwie jednej asysty zabrakło mu do uzyskania triple-double. McCollum zaliczył 35 punktów, 11 zbiórek, 9 asyst i 4 przechwyty rozgrywając najlepszy jak dotąd mecz w karierze.
- DeMarcus Cousins - Boogie starał się jak mógł by Kings wygrali z Portland, ale tego dnia jednak lepszy okazał się McCollum. Cousinsowi zostało na pocieszenie 36 punktów rzucone rywalom.


Na minus:

- Arron Afflalo - tylko 4 punkty i zaledwie 2/10 trafione rzuty z gry to bilans obrońcy Knicks w przegranym 91:100 meczu w Bostonie. Jest to wynik grubo poniżej jego średniej z obecnych rozgrywek i za ten wystep na pewno nie zebrał pochwał zarówno od trenera Fischera jak i od kolegów z drużyny.

________________________________________
27 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zwycięstwo Philadelphii w Phoenix

Do sporej niespodzianki doszło tej nocy w Phoenix, gdzie miejscowi Suns przegrali z Philadelphią 76ers 104:111. Dla Szóstek była to dopiero druga wygrana w obecnym sezonie oraz pierwsze zwycięstwo w wyjazdowym spotkaniu. Przed meczem ciężko było typować graczy z Filadlfii jako zwycięzców, gdyż ze względu na bóle w prawym kolanie wykluczony był występ Jahlila Okafora. Suns co prawda przed tym meczem mieli ciąg 3 porażek z rzędu, ale wydawało się iż spotkanie z najgorszą drużyną ligi jest idealne do przełamania się i rozpoczęcia marszu w górę tabeli konferencji zachodniej. Sixers jednak lepiej weszli w to spotkanie wygrywając pierwszą kwartę 14-ma punktami. Na domiar złego na początku drugiej kwarty Słońca straciły swojego rozgrywającego - Erica Bledsoe'a, który opuścił parkiet z podejrzeniem skręcenia lewgo kolana. Phoenix udało się objąć prowadzenie na początku trzeciej kwarty i gdy wydawało się, że wszystko zmierza w kierunku ich wygranej gracze z Philadelphii zaczęli serial celnych rzutów za trzy punkty i uzyskali ponownie kilkunastopunktową przewagę, której nie oddali już do końca spotkania. Pierwszy mecz po wytransferowaniu z Nowego Orleanu rozegrał w barwach Sixers Ish Smith i był jednym z wyróżniających się graczy na parkiecie zdobywając 14 punktów i dobrze kierując grą swojego zespołu. Najwięcej punktów dla gości zdobył Isiah Canaan - 22, trafiając z 50% skutecznością zarówno z gry (6/12) jak i za trzy punkty (4/8). W ekipie gospodarzy 21 punktów rzucił Brandon Knight, ale potrzebował na to aż 23 rzutów z gry, z których trafił zaledwie siedem.


Na plus:

- Eric Gordon - obrońca New Orleans Pelicans zdobył 26 punktów w wygranym przez jego drużynę spotkaniu z Houston Rockets 110:108. Gordon zagrał z bardzo wysoką skutecznością rzutów z gry trafiając 10/12 prób (6/8 za trzy punkty).
- Andre Drummond - znów imponujące double-double w wykonaniu środkowego Detroit Pistons. Drummond uzyskał 22 punkty i 22 zbiórki oraz po 2 bloki i przechwyty w przegranym 93:99 przez Tłoki meczu z Boston Celtics.
- J.J. Barea - obrońca Dallas Mavericks siedmiokrotnie (na 8 prób) trafił zza lini 7,24 podczas wygranego przez jego drużynę 118:111 meczu z Chicago Bulls. Ostatecznie jego licznik zatrzymał sie w tym meczu na 26 zdobytych punktach.
- Gordon Hayward - skrzydłowy Utah Jazz rozegrał dobre zawody w przegranym przez jego zespół 104:109 meczu przeciwko Los Angeles Clippers. Hayward uzyskał w tym spotkaniu 28 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst i 2 przechwyty.


Na minus:

- Cleveland Cavaliers - bardzo nieudany początek wyprawy na zachodnie wybrzeże notują wicemistrzowie NBA. Po porażce w prestizowym meczu z Golden State Warriors tej nocy Cavs zostali wręcz rozbici przez osłabionych brakiem swojego najlepszego gracza - Damiana Lillarda. Blazers wygrali 105:76, a Cleveland po raz kolejny rzucali z bardzo słabą skutecznością trafiając zaledwie 28 z 77 rzutów z gry. Kiepski indywidualny występ zaliczył też LeBron James, który zdobył tylko 12 punktów. Widać zachodnie powietrze nie służy Cavsom, a za dwa dni czeka ich kolejne starcie w wyjazdowej sesji z Phoenix Suns.

________________________________________
25/26 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Warriors lepsi od Cavaliers

Golden State Warriors odnieśli prestiżowe zwycięstwo nad Cleveland Cavaliers pokonując przeciwników we własnej hali 89:83. Spotkanie było wyrównane i zacięte, aczkolwiek nie stało na najwyższym poziomie. GSW cały czas utrzymywało kilkupunktową przewagę i do końca meczu nie pozwolili się już dogonić ekipie z Cleveland. Cavs mieli bardzo słaby procent rzutów z gry (31,6%) i trafili tylko 30 z 95 prób w całym meczu. Jako, że Warriors też nie grzeszyli skutecznością (32/78) goście aż do ostatnich sekund meczu pozostawali w grze i gdyby nie fatalnie wykonywane w decydujących momentach rzuty wolne przez LeBrona Jamesa to kto wie jakby sie zakończyło to spotkanie. LBJ mimo iż rzucił 25 punktów to nie zachwycił, a jego skuteczność z gry wyniosła tylko 40% (10/25, z czego 1/5 za trzy pkt). Główną bolączką pozostają dla niego wspomniane rzuty wolne, z których dzisiaj nie miał nawet 50% skuteczności (4/9). Stephen Curry też nie zachwycił (19 pkt), ale w trakcie meczu miał kłopoty z łydką, co mogło się odbic na jego grze w tym spotkaniu. Najlepsze wrażenie na parkiecie zrobił Draymond Green, który uzyskał solidne double-double na poziomie 22-15. Tak więc Cleveland nie udał się rewanż za przegrany finał z zeszłego sezonu, a kolejną okazję będą mieli we własnej hali już za niecały miesiąc - 16 stycznia 2016.


Na plus:

- Chris Bosh - skrzydłowy Miami Heat rozegrał bardzo dobre zawody przeciwko New Orleans Pelicans. Heat wygrali po dogrywce 94:88, a Bosh zdobył 30 punktów oraz dodał do tego 10 zbiórek i 4 asysty.
- Anthony Davis - lider Pelikanów robił co mógł by jego zespół wywiózł z Florydy cenne zwycięstwo, ale jednak nie dał rady osiągnąć tego celu. Na pocieszenie zostało mu 29 zdobytych punktów, 15 zbiorek oraz po 4 asysty i przechwyty, a także 3 bloki na rywalach.
- Kevin Durant - dobry indywidualny wystep Durantuli, który jednak nie przełożył sie na zwycięstwo jego Oklahomy. Thunder przegrali na własnym parkiecie z Chicago Bulls 96:105, a KD zaliczył w meczu 29 punktów, 9 zbiórek , 7 asyst oraz po 1 bloku i przechwycie.


Na minus:

- Tyreke Evans - bardzo słabe zawody w wykonaniu obrońcy NOP w przegranym po dogrywce meczu z Miami Heat (88:94). Evans miał słabą skutecznośc rzutów z gry (2/9) oraz zaliczył aż 5 strat, w tym kluczowe w dogrywce. Doprowadził też do rozpaczy trenera Alvina Gentry'ego poprzez złe ustawianie na parkiecie w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry mogącej dać Pelikanom zwycięstwo. Evans niedawno wrócił do gry po kontuzji, ale ostatnie mecze mocno mu nie wychodzą, co przekłada się na nerwową sytuację w Nowym Orleanie spowodowaną coraz bardziej oddalającym się playoffem.

________________________________________
24 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Dirk Nowitzki szóstym strzelcem w historii NBA

Podczas wyjazdowego meczu Dallas Mavericks z Brooklyn Nets Dirk Nowitzki zdołał wyprzedzić Shaquilla O'Neala na liście najlepszych strzelców (łączna ilość zdobytych punktów) w historii NBA wskakując na szóste miejsce w tej klasyfikacji. W trakcie trwania drugiej kwarty niemiecki skrzydłowy rzucił swój 28 597 punkt w karierze (Shaq ma na koncie 28 596) oddając klasyczny dla siebie rzut z lekkiego odejścia z półdystansu tak trudny do zablokowania dla rywali w ciagu 17 lat spędzonych w najlepszej lidze świata (każdy sezon w barwach Dallas Mavericks). Nowitzki dzisiejszej nocy był jednym z architektów zwycięstwa gości 119:118 odniesionego po dogrywce. Zdobył on w tym spotkaniu łącznie 22 punkty, do których dołożył 5 zbiórek oraz 3 asysty. Jego średnia z całej kariery wynosi 17,5 pkt, 7,0 zbr i 1,9 ast, a w trakcie jej trwania zdołał zostać Mistrzem NBA (2011) oraz zdobyć tytuł MVP (2007). Do piątego na liście Wilta Chamberlaina (31 419) brakuje mu prawie 2 000 punktów, co oznacza że Nowitzki musiałby rozegrać co najmniej jeszcze jeden sezon po zakończeniu obecnego by myśleć realnie o przeskoczeniu Wilta w tej klasyfikacji. Biorąc pod uwagę wiek Dirka (37 lat) będzie to szalenie trudne zadanie, choć jeśli nie ogłosi zakończenia kariery po obecnych rozgrywkach to jednak możliwe do spełnienia.


Na plus:

- J.J. Barea - obrońca Dallas rozegrał świetne zawody przeciwko Brooklyn Nets zakończone zwycięstwem jego drużyny po dogrywce 119:118. Barea zdobył 32 punkty rzucając z wysoką 65-cio procentową skutecznością (13/20 z gry, w tym 5/7 za trzy pkt). Do tego dołożył 11 asyst ustanawiając całkiem pokaźne double-double.
- Thaddeus Young - zawody na podobnym poziomie co Barea rozegrał Tadek Young z tą małą różnicą, że jego Brooklyn zszedł z parkietu pokonany. Young także uzyskał w tym meczu double-double (29-10) i zaliczył też 4 przechwyty. Gdyby tylko trafił choćby jeden z pięciu rzutów wolnych to być może to właśnie Nets schodzili by z parkietu jako zwycięzcy.
- DeMarcus Cousins - środkowy Królów z Sacramento poprowadził swoją drużynę do niespodziewanego zwycięstwa nad Indianą Pacers 108:106. DMC uzyskał w całym spotkaniu 25 punktów, 16 zbiórek oraz 3 bloki.
- James Harden - 31 punktów zdobytych przez Brodacza to dobry wynik indywidualny, ale nie dało to jego Rakietom zwycięstwa w meczu z Orlando Magic. Houston poległo ostatecznie na Florydzie 101:104.
- Anthony Davis - skrzydłowy Pelikanów uzyskał 28 punktów, 12 zbiórek oraz 3 bloki w zwycięskim dla jego drużyny spotkaniu z Portland Trail Blazers.
- Randy Foye - obrońca Denver Nuggets rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie zdobywając 31 punktów w zakończonym zwycięstwem wyjazdowym spotkaniu z Phoenix Suns 104:96.


Na minus:

- Los Angeles Lakers - zaledwie 36-cio procentową skutecznością "popisali" się Lakersi w meczu przeciwko Oklahomie City Thunder. Trafili zaledwie 32 z 89 oddanych rzutów z gry, co nie mogło się skończyc inaczej niż ich pogromem 85:120, gdyż OKC są drużyną, która nie zwykła marnować takich prezentów od swoich przeciwników.

________________________________________
23 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zwycięstwo Detroit w Miami

Detroit Pistons pokonali Miami Heat 93:92 po bardzo zaciętym i obfitującym w wiele zwrotów akcji meczu. Po pierwszej kwarcie wygranej przez Miami 34:18 zanosiło się na łatwe zwycięstwo gospodarzy, ale Tłoki odpowiedziały w drugiej kwarcie podobnym wynikiem, wygrywając ją 36:18. Od tego momentu aż do końca spotkania trwała wymiana ciosów, a kibice obserwowali popisy indywidualne zawodników, którzy raz za razem przeprowadzali akcje kończone potężnymi wsadami piłki do kosza (Bosh nad Drummondem i w odpowiedzi Drummond nad Whiteside'm), bądź efektownymi driveami pod kosz (Wade i Jackson). Kilkoma akcjami z tego meczu można by obsadzić zagrania miesiąca w całej lidze. Końcówka była bardzo emocjonująca. Na aprowadzenie wyprowadził gości Kentavious Caldwell-Pope, a w odpowiedzi swój rzut na 2 sekundy przed końcem zawodów chybił Dwyane Wade. Jednak to nie oznaczało końca emocji, bo faulowany Ander Drummond nie trafił ani jednago z dwóch rzutów wolnych i Miami ponownie stanęło przed szansą rozstrzygnięcia meczu na swoją korzyść. Tym razem próbę podjął Chris Bosh, ale piłka po jego rzucie odbiła się od obręczy i to goście mogli się cieszyć ze zwycięstwa na Florydzie.


Na plus:

- Kobe Bryant - Kobe jak za swoich najlepszych lat poprowadził Lakersów do zwycięstwa w Denver 111:107. Bryant rzucił 31 punktów i dołożył do nich 3 zbiórki, 5 asyst oraz po 1 bloku i przechwycie. Myślę, że jego głównym celem jest obecnie występ w ostatnim w karierze All Star Game, a z tą formą nie powinno to być dla niego żadne mission imposible.
- DeMar DeRozan - obrońca Raptors po raz kolejny okazał sie najlepszym zawodnikiem swojej drużyny, która głównie dzięki jego świetnej grze pokonała Dallas Mavericks 103:99. DeRozan uzyskał w tym spotkaniu 28 punktów oraz po 4 zbiórki i asysty.


Na minus:

- Philadelphia 76 ers - bardziej za całokształt niż za przegrany mecz z Memphis (90:104), bo kolejna przegrana Philli staje się już niestety normą. Jedenasta z rzędu porażka Szóstek i bilans 1-29 po ponad 1/3 sezonu wygląda naprawdę żałośnie. Tyle w temacie bo aż szkoda się o nich bardziej rozpisywać!

________________________________________
22 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Gortat lepszy od Cousinsa, 19 asyst Walla

Marcin Gortat rozegrał najlepszy mecz w obecnych rozgrywkach, a jego Washington Wizards pokonali na własnym parkiecie Sacramento Kings 113:99. Polish Hammer dzisiejszym występem pobił swój dotychczasowy rekord sezonu w ilości zdobytych punktów rzucając ich w całym spotkaniu aż 27. Do przerwy wydawało się, że Marcin może pobić punktowy rekord kariery (31 pkt), gdyż po pierwszych dwóch kwartach miał ich na koncie aż 21, ale ostatecznie jego licznik zatrzymał się na wspomnianych 27 oczkach. Gortat oddał w meczu 19 rzutów z gry, z których 12 dotarło do celu. Na lini rzutów wolnych meldował się 4 razy trafiając z 75% skutecznością. W pozostałych statystykach wypadł równie dobrze notując 16 zbiórek, 4 bloki, 2 asysty i 1 przechwyt. Wyjątkowo udanie układała sie dzisiaj Marcinowi współpraca z Johnem Wallem, który ustanowił swój rekord asyst tego sezonu aż 19 razy umożliwiając kolegom z drużyny zdobycie punktów, a aż 10 z tych 19 asyst Wall zaliczył w dwójkowych akcjach właśnie z Gortatem. Gospodarze ze względu na kontuzje grali przez cały mecz mocno zawężonym rosterem i z zasadzie w siedmiu ograli całą drużyne z Sacramento, a sześciu zawodników Wizards miało dwucyfrowe zdobycze punktowe. Wśród gości najlepiej spisał się lider Królów DeMarcus Cousins rzucając 22 punkty, ale było to za mało na świetnie dysponowanych dzisiaj Czarodziejów ze stolicy USA.


Na plus:

- Russell Westbrook - tym razem to Russ był liderem OKC, choć nie on akurat okazał się być bohaterem końcówki wygranego przez Thunder meczu z LA Clippers 100:99. Westbrook w całym spotkaniu uzyskał 33 punkty, 5 zbiórek, 7 asyst i 3 przechwyty.
- Kevin Durant - przez cały mecz był trochę w cieniu szalejącego na parkiecie Westbrooka, ale gdy przyszło rozstrzygnąć losy meczu KD wziął odpowiedzialność na swoje barki i najpierw rzucił decydujące dwa punkty, a następnie zablokował ostatni rzut w meczu Chrisa Paula. Durant zakończył spotkanie z dorobkiem 24 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst oraz dwóch przechwytów i bloków.
- Chris Paul - gdyby nie blok Duranta to pewnie CP3 byłby bohaterem meczu, gdyż zagrał napwardę świetne zawody uzyskując 32 punkty, 10 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty. No ale fortuna zmienna bywa i tym razem górą okazały się być gwiazdy OKC.
- James Harden - lider Rakiet z Houston poprowadził swój zespół do zwycięstwa z Charlotte Hornets 102:95. Brodacz zdobył 36 punktów, dodając do nich 5 zbiórek i 7 asyst. Udowodnił po raz kolejny, iż jest mistrzem wymuszania fauli i aż 19 razy wędrował dzisiaj na linię rzutów wolnych skąd na jego konto trafiło 16 punktów.
- Kawhi Leonard - skrzydłowy San Antonio Spurs chciał chyba uczcić dobra grą swój wybór na zawodnika poprzedniego tygodnia w konferencji zachodniej i uzyskał w wygranym 106:92 meczu z Indianą Pacers 24 punkty, 6 zbiórek, 5 asyst oraz 3 przechwyty.
- Karl-Anthony Towns - kolejny raz bardzo udane zawody w wykonaniu młodego centra Minnesoty. Towns zaliczył, w przegranym 99:113 meczu z Bostonem, kolejne double-double w tym sezonie (25-16), do którego dołożył także 3 bloki.
- Nikola Vucevic - środkowy Orlando Magic poprowadził swój zespół do zwycięstwa w Nowym Jorku z miejscowymi Knicks 107:99. Vucevic rzucił 26 punktów, grając z wysoką skutecznością rzutów z gry (13/19).


Na minus:

- Chicago Bulls - trzecia porażka z rzędu Byków i na dodatek z każda nich odniesiona z niżej notowaną drużyną z własnej konferencji wschodniej. Dzisiejszej nocy Bulls przeszli już samych siebie i przegrali na swoim parkiecie z drugą najsłabszą ekipą wschodu - Brooklyn Nets. Netsi zdominowali gospodarzy na zbiórkach aż 51 razy zgarniając piłkę z tablic. W grze Byków nie widać kompletnie pomysłu na rozwiazania ofensywne, a defensywa która była ich znakiem rozpoznawczym przez parę ostatnich sezonów obecnie mocno szwankuje. Zastanawiam się czy dni trenera Freda Hoiberga nie sa już policzone, bo na wyjątkowo wyrównanym w tym sezonie wschodzie każda kolejna porażka może wyrzucić Chicago poza miejsce gwarantujące playoff, a to byłaby katastrofa dla tej wielce zasłużonej i mającej duże aspiracje drużyny.
- Paul George - nie wyszedł dzisiejszy mecz przeciwko San Antonio liderowi Indiany Pacers. George trafił zaledwie 1 rzut z gry na 14 oddanych i zakończył zawody z dorobkiem tylko 7 punktów (dzięki wizytom na lini rzutów wolnych). Aldridge i Leonard skutecznie wyłączyli go z gry, a Indiana ostatecznie uległa w Teksasie 92:106.

________________________________________
21 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: powrót do gry Kyrie Irvinga

Po ponad półrocznej przerwie do gry na parkietach NBA powrócił Kyrie Irving. Rozgrywający Cleveland ostatni mecz rozegrał na inaugurację finałów sezonu 2014/15 przeciwko GSW i wówczas doznał złamania rzepki w kolanie, nie mogąc dalej uczestniczyć w finałowych starciach Cleveland z Warriors. Rehabilitacja przebiegła skutecznie i dzisiejszej nocy Irving zameldował się w wyjściowej piątce Cavaliers, którzy bez najmniejszego problemu uporali sie z najsłabsza drużyna ligi Philadelphia 76ers 108:86. Kyrie spędził na parkiecie 17 minut, w czasie których oddał 12 rzutów z gry trafiając pięciokrotnie, z czego 2/2 za trzy punkty i uzyskując 12 punktów. W ekipie gospodarzy najwięcej punktów zdobył LeBron James - 23, który na swoim koncie zapisał również 5 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty oraz 1 blok. Wśród gości z Filadelfii na wyróżnienie zasłużył Nerlens Noel, który zaliczył double-double na poziomie 15-12. Wracając do Irvinga to przez parę nastepnych meczów będzie grał ograniczone minuty, ale znając jego profesjonalne podejście do koszykówki powrót do swojej najlepszej dyspozycji jest dla niego tylko kwestią czasu.


Na plus:

- Karl-Anthony Towns - pierwszoroczniak z Minnesoty poprowadził swój zespół do zwycięstwa z Brooklyn Nets 100:85. KAT rozegrał bardzo dobre zawody, uzyskując double-double (24-10) i nie dając się zdominować doświadczonemu centrowi gospodarzy Brook'e Lopezowi (20 pkt, 12 zbr).
- Chris Bosh - skrzydłowy Miami Heat był wyróżniającą się postacią w swojej drużynie podczas zwycięskiego dla Heat spotkania z Portland Trail Blazers 116:109. Bosh uzyskał 29 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty i 2 przechwyty.
- Hassan Whiteside - równie dobre wspomnienia z tego meczu będzie miał środkowy Miami, który na swoim koncie zapisał 22 punkty, 11 zbiórek, 5 bloków i 2 przechwyty.
- Damian Lillard - 32 zdobyte punkty przez rozgrywającego Blazersów nie wystarczyły do zwycięstwa w meczu z Miami, ale Lillard nie może powiedzieć, że nie zrobił wszystkiego co mógł by zejść z parkietu jako zwycięzca. Jako, że koszykówka to jednak sport zespołowy Lillard nie mógł mieć zadowolonej miny po ostatniej syrenie w American Airlines Arena w Miami.
- Khris Middleton - obrońca Milwaukee rozegrał bardzo udane zawody przeciwko Phoenix Suns zdobywając 26 punktów, 3 zbiórki, 7 asyst i 2 przechwyty w zwycięskim dla Bucks 101:95 spotkaniu rozgrywanym w Arizonie.
- Anthony Davis - lider Pelikanów poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa 130:125 w meczu wyjazdowym z Denver Nuggets. Davis uzyskał 27 punktów rzucając z bardzo wysoką skutecznością z gry (9/13) oraz trafiając wszystkie 9 rzutów osobistych. Do swoich zdobyczy punktowych dołożył również 6 zbiórek i 4 bloki.
- Will Barton - świetny mecz w wykonaniu rezerwowego gracza Nuggets, który jednak nie przełożył się na zwycięstwo jego drużyny. Barton zdobył aż 32 punkty wchodząc z ławki i dodał do nich 10 zbiórek i 6 asyst. Nie po raz pierwszy w tym sezonie przytrafił mu się tak świetny występ i myślę, że należy zwrócić na niego uwagę w kontekście wyboru najlepszego szóstego gracza ligi w obecnych rozgrywkach, gdyż jego średnie są naprawdę godne pozazdroszczenia (15,3 pkt, 5,9 zbr, 2,3 ast).


Na minus:

- Toronto Raptors - fatalna pierwsza kwarta przegrana 18:37 zadecydowała o przegranej Raptorów z Sacramento Kings 94:104. Gospodarze tego meczu dźwignęli sie nieco w drugiej kwarcie, by następnie zamiast iść za ciosem oddawać serię niecelnych rzutów i tym samym pozwolić Królom wywieźć zwycięstwo z Kanady. W całym meczu gracze Toronto trafiali z zaledwie 37% skutecznością i nawet ich lider DeMar DeRozan mimo 28 zdobytych punktów dostroił się swoją skutecznością rzutów z gry (10/24) do poziomu całego zespołu.

________________________________________
20 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zmęczone Byki poległy w Nowym Jorku

Chicago Bulls przegrało wyjazdowy mecz z New York Knicks 91:107 notując druga porażkę w ciągu 24 godzin. Wczoraj Byki uległy po morderczej walce zakończonej czterema dogrywkami z Detroit Pistons, a dzisiejszej nocy nie dali rady Knicksom. Już sam początek wyprawy do Nowego Jorku nie znamionował niczego dobrego, gdyż ekipa Byków spóźniła się na samolot, co na pewno nie pomogło w odpowiednim przygotowaniu sie do tego spotkania. W meczu nie wystąpił wogóle Pau Gasol, który mocno odczuwał poprzedni mecz w kościach i sam poprosił o dzień odpoczynku. Byki dobrze rozpoczęły zawody w Madison Square Garden od prowadzenia 12:2, ale to były dobre złego początki. NYK szybko się ogarnęli i głównie dzięki dobrej grze Carmelo Anthonego zeszli po pierwszej kwarcie prowadząc 25:18. Do przerwy osiągnęli 10-cio punktowa przewagę, którą kontrolowali do końca meczu, zwyciężając ostatecznie różnicą 16-tu punktów. Najlepszym graczem gospodarzy był Carmelo Anthony - zdobywca 27 punktów, W ekipie gości na wyróżnienie zasłużyli zdobywcy double-double: Joakim Noah (21-10) i rezerwowy Bobby Portis (20-11). Byki na pewno marzą teraz o odpoczynku i naładowaniu akumulatorów przed kolejnym meczem za dwa dni w Chicago przeciwko Brooklyn Nets.


Na plus:

- John Wall - rozgrywający Washington Wizards poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa nad Charlotte Hornets 109:101. Wall uzyskał w tym spotkaniu 27 punktów, 12 asyst, 4 zbiórki i 3 przechwyty.
- Paul George - skrzydłowy Indiany zaliczył w przegranym 84:96 meczu z Memphis 29 punktów, 6 zbiórek oraz po 2 przechwyty i asysty. Musi jednak pamiętać o ograniczeniu liczby strat, których dzisiaj miał na koncie aż 7.


Na minus:

- LA Lakers - niecałe 35% skuteczności rzutów z gry i zaledwie 78 zdobytych punktów w przegranym trzydziestoma punktami meczu z Oklahomą to nie może być powód do dumy. Lakersi zagrali bez Bryanta i obalili tym samym teorię, iż jest on głównym hamulcowym rozwoju tej drużyny i bez niego radzili by sobie lepiej. Po prostu okazało się po raz kolejny w tym sezonie, że są wyjątkowo słabi!

________________________________________
19 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: cztery dogrywki w Chicago, Pistons lepsi od Bulls

Aż czterech dogrywek trzeba było do wyłonienia zwycięzcy w Chicago, gdzie miejscowi Bulls zmierzyli się z Detroit Pistons. Ostatecznie goście triumfowali 147:144, a taka sytuacja (4 dogrywki) miała miejsce po raz 13 w historii ligi. Obie drużyny stoczyły bardzo zacięte i emocjonujące widowisko, a żadna z nich nie odskoczyła drugiej przez całe 68 minut meczu na więcej niż 8 punktów. Szansę na zakończenie meczu w regulaminowym czasie gry miał Derrick Rose, ale nie trafił dość łatwego lay upu i rozpoczął się tym samym serial dogrywek. W pierwszych trzech z nich żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć przewagi, ale gdy na początku czwartej Pistons odskoczyli na 7 punktów Bulls nie dali rady odrobić juz tych strat, choć Jimmy Butler miał szansę rzutem za trzy punkty doprowadzić do piątej dogrywki. Wielu zawodników rozegrało swoje najlepsze zawody w karierze, ale po kolei zacznijmy od zwycięzców. Andre Drummond uzyskał 33 punkty, 21 zbiórek, 3 asysty, 3 przechwyty oraz 2 bloki. Wart podkreślenia jest fakt, iż w 10 minucie 4 kwarty faulował po raz piąty w meczu, a jednak zdołał nie złapać szóstego przewinienia przez następnych prawie 30 minut schodząc z parkietu po 6 faulu dopiero na minutę przed końcem czwartej dogrywki. Bardzo dobrze wspierał go Reggie Jackson - zdobywca 31 punktów, 6 zbiórek, 13 asyst i 1 przechwytu. Jackson w trakcie trwania meczu popisał się niesamowitym cross-dribble między nogami , po którym pilnujący go w tej sytuacji Doug McDermott mógł przez chwilę stracić orientację w terenie i nie wiedzieć gdzie się obecnie znajduje.
Wśród Byków swój rekord kariery ustanowił Jimmy Butler zdobywając 43 punkty, do których dołożył 8 zbiórek oraz po 2 asysty, bloki i przechwyty. Derrick Rose rzucił 34 punkty, ale potrzebował na to aż 34 oddanych rzutów z gry. Pau Gasol natomiast uzyskał 30 punktów, 15 zbiórek oraz po 5 bloków i asyst. Aż dziw bierze, że przy takich statystykach Byki przegrały ten mecz, ale Detroit było tego dnia równie dobrze usposobione, a ich ławka rezerwowych okazała się lepsza od swoich odpowiedników z Chicago.


Na plus:

- Stephen Curry - zaledwie jednej asysty zabrakło Curremu do osiągnięcia triple-double podczas zwycięskiego dla Warriors 121:112 spotkania z Milwaukee Bucks. Steph w swoich statystykach pomeczowych uzbierał 26 punktów, 10 zbiórek, 9 asyst i 2 przechwyty.
- DeMar DeRozan - wciąż świetna forma obrońcy Toronto, która zaowocowała w wygranym 108:94 meczu z Miami Heat 30 zdobytymi punktami oraz 4 zbiórkami i 4 asystami.
- Andrew Wiggins - tym razem grający na pozycji rzucającego obrońcy Wiggins poprowadził Wilki do zwycięstwa z Sacramento Kings 99:95. Młody Kanadyjczyk uzyskał w meczu 32 punkty, 10 zbiórek i 6 asyst.
- Tobias Harris - skrzydłowy Orlando Magic zaliczył udane spotkanie w zwycięskim meczu jego drużyny z Portland Trail Blazers 102:94. Harris rzucił 25 punktów grając z bardzo wysoką skutecznością rzutów z gry (9/13). Udało mu się też skompletowac double-double dodając do punktów 12 zbiórek.
- Isiah Thomas - kolejny dobry indywidualny występ rozgrywającego z Bostonu. Thomas zdobył w przegranym przez Celtów 101:109 meczu z Atlantą 29 punktów oraz 6-cio krotnie asystował kolegom przy ich zdobyczach punktowych, a także zaliczył 2 przechwyty.
- San Antonio Spurs - Ostrogi pokonały na własnym parkiecie LA Clippers 115:107, odnosząc 15 z rzędu zwycięstwo przed własna publicznością. W ich szeregach bardzo dobrze spisał się LaMarcus Aldridge, który uzbierał double-double (26-13). Każdy z graczy pierwszej piątki zdobył dwucyfrową zdobycz punktową potwierdzając, że grają bardzo zespołową koszykówkę może niezbyt efektowną, ale za to jak skuteczną.
- Eric Bledsoe - rozgrywający Phoenix Suns był główną postacią w swojej druzynie podczas zwycięskiego 104:88 spotkania z New Orleans Pelicans. Bledsoe zdobył 29 punktów, do których dodał 4 zbiórki, 9 asyst i 2 przechwyty.


Na minus:

- Monta Ellis - rzucający obrońca z Indiany nie zaliczy tej nocy do udanych, choć jego Pacers pokonali Brooklyn 104:97. Jednak wkład Ellisa w to zwycięstwo jest mizerny, gdyż zdołał on trafić zaledwie jeden rzut na osiem oddanych w tym meczu zdobywając tylko 2 punkty. Dobrze, że chociaż jego koledzy z drużyny stanęli na wysokości zadania.

________________________________________
18 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zwycięstwo Cleveland, James o krok od triple-double

Cleveland Cavaliers przerwali passę 6 zwycięstw z rzędu Oklahomy City Thunder zwyciężając po emocjonującym meczu na własnym parkiecie 104:100. Spotkanie od początku prowadzone było według formuły cios za cios, a w głównych rolach wystąpiły największe gwiazdy obu drużyn - Durant, Westbrook, Ibaka po stronie OKC i James w barwach Cavs. Gdy w połowie drugiej kwarty Thunder osiągnęli 12-to punktową przewagę (40-28) Cleveland zanotowali w ciągu 5 minut run 18:0, głównie dzięki świetnej grze w tym okresie czasu Matthewa Dellavedovy, który nie dość że świetnie rozgrywał to jeszcze punktował skutecznie z dystansu. Wówczas to do odrabiania strat zabrało sie magiczne trio z Oklahomy, a prym wiódł zwłaszcza Serge Ibaka świetnie grający zarówno pod tablicami jak i punktujący za trzy punkty nie gorzej od swoich kolegów z drużyny. Grzmoty ponownie wyszły na ponad 10-cio punktowe prowadzenie zniwelowane do końca 3 kwarty do zaledwie czterech punktów dzięki skutecznej grze Tristana Thompsona. W decydującej kwarcie obudził się niemrawy dotąd Kevin Love i wraz z LeBronem Jamesem poprowadzili Cleveland do końcowego triumfu. Jeszcze na 2 sekundy przed końcem szansę na doprowadzenie do dogrywki miał Russell Westbrook, ale jego rzut za 3 punkty okazał się być nieskuteczny i Cavs mogli świętować sukces w tym prestiżowym spotkaniu. Wielkie brawa za wystep w tym meczu należą się LeBronowi, któremu zaledwie jednej zbiórki zabrakło do osiągnięcia triple-double, a zawody zakończył z dorobkiem 33 punktów, 9 zbiórek i 11 asyst. LBJ walczył zaciekle o każda piłkę o czym przekonała się dobitnie żona jednego z najlepszych golfistów świata Jasona Day'a siedząca w pierwszym rzędzie staranowana przez Jamesa przy próbie ratowania piłki przed wylądowaniem na aucie. Wśród pokonanych każdy z wielkiej trójki zdobył powyżej 20-tu punktów (Durant 25, Ibaka 23, Westbrook 27) rozgrywając naprawdę dobre spotkanie, ale jednak dzisiaj gospodarze okazali się nieznacznie lepsi, a pierwsza okazja do rewanżu 21 lutego 2016 roku.


Na plus:

- Jeremy Lin - obrońca Charlotte Hornets był głównym aktorem zwycięskiego dla jego drużyny spotkania z Toronto Raptors 109:99. Lin wykorzystał braki kadrowe w zespole Szerszeni i wziął na siebie razem z Kembą Walkerem (27 pkt) ciężar gry zdobywając 35 punktów w tym meczu zakończonym dogrywką. W trakcie 47 minut spędzonych na parkiecie oddał 22 rzuty z gry, z których 13 znalazło droge do kosza rywali. Dwa z nich były oddane zza lini 7,24, a do tego dołożył 7/9 rzutów osobistych, co pozwoliło uzyskać mu ponad 30-to punktową zdobycz.
- DeMar DeRozan - uznany graczem zeszłego tygodnia konferencji wschodniej obrońca Raptors wciąż utrzymuje się w doskonałej formie. Tej nocy zdobył 31 punktów, do których dołożył 4 zbiórki, 5 asyst oraz po jednym bloku i przechwycie. Do pełni szczęścia brakło mu tylko zwycięstwa swojej drużyny.
- Bismack Biyombo - zastępujący w pierwszej piątce Raptorów kontuzjowanego Jonasa Valanciunasa środkowy z Konga bardzo dobrze się spisuje w swojej roli, a w meczu z Charlotte Hornets zaliczył 8 punktów, 18 zbiórek i aż 7 bloków. Jak tak dalej będzie sobie radził to Valanciunas po powrocie do zdrowia wyląduje na ławce rezerwowych, bo Biyombo gra w tym momencie najlepszy basket w swojej karierze.


Na minus:

- Kyle Lowry - rozgrywający z Toronto zdobył co prawda 20 punktów w przegranym meczu z Charlotte Hornets, ale potrzebował na to aż 29 rzutów z gry, z których zaledwie 6 dotarło do celu, co daje tylko 20% skuteczność. Lowry uparł się, że trafi w końcu seryjnie za 3 punkty i po każdej nieudanej próbie ponownie szukał miejsca do kolejnego, najczęściej ponownie niecelnego rzutu. W całym meczu miał 17 prób zza lini 7,24, z których tylko 3 wpadły do kosza rywali, co przy tak wyrównanym spotkaniu miało kluczowe znaczenie dla ostatecznej porażki ekipy z Toronto.

________________________________________
17 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: pojedynek braci Gasol, Chicago lepsze od Memphis, Golden State deklasuje Phoenix, triple double Greena

Chicago Bulls pokonali we własnej hali Memphis Grizzlies 98:85. W meczu tym naprzeciw siebie stanęli należący do elity środkowych ligi NBA bracia Gasol. Tym razem górą był starszy - Pau, który wygrał zarówno indywidualną batalię z bratem jak i drużynową, gdyż jego ekipa triumfowała ostatecznie w meczu. Pau swoim zwyczajem uzbierał double-double (10-14) oraz zaliczył po 2 asysty i bloki (w tym jeden na swoim bracie). P.Gasol oddał w całym spotkaniu tylko 6 rzutów z gry trafiając 3 razy. Czterokrotnie stawał na lini rzutów wolnych, nie myląc się przy żadnej z prób. Marc natomiast uzbierał w meczu 8 punktów i po 7 zbiórek oraz asyst oddając 4 celne rzuty z gry na 10 podejść. Najjaśniejszą postacią tego spotkania okazał się być Jimmy Butler, który zdobył 24 punkty, a do nich dołożył po 4 zbiórki i asysty oraz po 1 razie blokował i przechwytywał piłkę po zagraniach rywali.
W drugim ciekawym wydarzeniu tej nocy podrażnieni ostatnią porażką przerywającą setrię 24 kolejnych zwycięstw koszykarze GSW rozbili Phoenix Suns 128:103. Świetne zawody rozegrali Klay Thompson i Draymond Green. Thompson uzyskał w meczu 43 punkty trafiając 15 z 22 rzutów z gry, w tym 8 na 13 prób za trzy punkty. Pięciokrotnie stawał też na lini rzutów wolnych, ani razu się nie myląc. Green natomiast uzbierał po raz czwarty w tym sezonie triple-double notując na swoim koncie 16 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. Warto też wspomnieć o 5 przechwytach skrzydłowego Wojowników, co pokazuje jak wszechstronnym graczem stał się w ciągu ostatniego roku.


Na plus:

- Kentavious Caldwell-Pope - obrońca Pistons pomógł wydatnie swojej drużynie w odniesieniu zwycięstwa nad Boston Celtics 119:116. KCP zdobył w tym spotkaniu 31 punktów, trafiając z dobrą skutecznością z gry 10/16 (w tym 3/4 za 3 pkt). Nie pomylił sie też ani razu stając ośmiokrotnie na lini rzutów wolnych.
- Isiah Thomas - Aż 38 punktów zdobył rozgrywający Celtów w meczu przeciwko Detroit Pistons. Nie dało to jednak jego drużynie zwycięstwa, gdyż Tłoki zagrały bardziej drużynowo, a Thomasa nie miał kto wesprzeć w swoich poczynaniach ofensywnych.
- Dwyane Wade - D-Wade poprowdził Miami do zwycięstwa nad Brooklynem 104:98, zdobywając w ciągu 30 minut spędzonych na parkiecie 28 punktów. Gwiazdor Heat zagrał z bardzo wysoką skutecznością trafiając 13 z 17 rzutów z gry.
- Arron Afflalo - obrońca NY Knicks miał główny udział w zwycięstwie swojej drużyny z Minnesotą 107:102. Afflalo rzucił w meczu 29 punktów trafiając 9 z 14 rzutów z gry (w tym 3/5 zza lini 7,24) oraz 8/9 rzutów wolnych.


Na minus:

- Russell Westbrook - niestety, przynajmniej dla mnie gdyż typowałem przed meczem jego over punktowy oraz conajmniej double-double, Russ zawiódł w meczu OKC z Portland (106:90). Westbrook nie miał dziś swojego dnia i wypadł blado jak na swoje możliości. W całym meczu uzbierał zaledwie 13 punktów trafiając 5 z 15 rzutów z gry i nie tarfiając ani jednego rzutu za 3 punkty (na 3 podjęte próby). W zbiórkach i asystach (3+5) też grubo poniżej swojej średniej oraz więcej strat niż przechwytów dopełnia jego słaby występ w tym spotkaniu. Dobrze, że chociaż koledzy z drużyny spisali się lepiej i OKC mogła triumfować po raz szósty z rzędu.

________________________________________
16 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: przekonujące zwycięstwo Lakersów

Los Angeles Lakers odnieśli czwarte zwycięstwo w sezonie, przerywając passę sześciu kolejnych porażek. Jeziorowcy okazali się lepsi od opromienionych niedawnym zwycięstwem nad Golden State Warriors Milwaukee Bucks, których pokonali wyraźnie 113:95. To po raz kolejny pokazuje jek nieprzewidywalną ligą jest NBA, gdzie praktycznie każdy może wygrać z każdym. Dzisiejszej nocy Lakersów poprowadził do zwycięstwa weteran i ikona tego zespołu - Kobe Bryant, który po tragicznym początku sezonu notuje ostatnio całkiem niezłe wystepy. Bryant uzsykał w tym meczu 22 punkty, do których dołozył 3 zbiórki i 6 asyst. Jego skuteczność rzutów z gry wyniosła 7/15 (3/7 za 3 pkt), co jak na średnią z tego sezonu Kobe'a (32,4%) jest bardzo przyzwoitym wynikiem. Goście z Milwaukee zawiedli całkowicie i trudno kogokolwiek wyróżnić w ich szeregach. Co do LAL to zobaczymy czy to będzie początek powrotu do normalności, czy też jednorazowy meteor i czeka nas dalszy marazm w tej wielce zasłużonej w historii NBA drużynie.


Na plus:

- DeMarcus Cousins - center Kings poprowadził swój zespół do zwycięstwa z Houston Rockets 107:97. Boogie zdominował całkowicie w match-upie Dwighta Howarda i uzyskał w całym spotkaniu 26 punktów, 12 zbiórek oraz 2 przechwyty. DMC trafiił 7 z 17 rzutów z gry, w tym 2/4 za 3 punkty oraz 10 razy celnie rzucał z lini rzutów wolnych (na 14 prób).
- James Harden - lider Rakiet indywidualnie dobrze wypadł w meczu z Sacramento, choć jego występ nie przełożył się na zwycięstwo drużyny. Brodacz zaliczył 33 punkty, 7 zbiórek i 6 asyst.


Na minus:

- Dwight Howard - bardzo mizerny wystep środkowego Rakiet w prestizowym pojedynku z DeMarcusem Cousinsem. Howard w ciągu 28 minut spędzonych na parkiecie zdobył ledwie 4 punkty oddając 2 celne rzuty z gry (na 7 wykonanych). Zebrał tez tylko 4 piłki z tablic będąc pod tym kątem dopiero czwartym zawodnikiem swojej drużyny. Od gracza z takimi parametrami fizycznymi wymaga się dominacji pod koszem, a Dwight od jakiegoś czasu kompletnie nie przypomina zawodnika, wokół którego lata temu prawie wszystkie ekipy w lidze chciały budować swoje drużyny. A potencjał ma ogromny i możliwość trenowania z ikoną tej pozycji w NBA Hakeemem Olajuwonem, tylko chyba serca do gry mu brak.

________________________________________
15 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: wymiana ciosów w Detroit, Clippers lepsi od Tłoków

Los Angeles Clippers pokonali po dogrywce Detroit Pistons 105:103. Mecz od początku był zaciętym widowiskiem, w którym nie brakowało walki i efektownych zagrań kończonych często alley oopami granymi do obu centrów - Andrew Drummonda i DeAndre Jordana. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty goście mieli 10-cio punktową przewagę, ale Pistons dość szybko ją odrobili i sami zdołali wyjść na 6-cio punktowe prowadzenie na 3 minuty przed końcem meczu. O doprowadzeniu przez gości do dogrywki zadecydował celny rzut za 3 punkty J.J. Redicka, a w niej o końcowy triumf LAC postarał się Jamal Crawford, który trafił w końcówce trzypunktowy rzut. Odpowiedź Reggie Jacksona nie znalazła drogi do kosza i to ekipa z Kalifornii mogła się cieszyć z końcowego triumfu. Na wyróżnienie w meczu zasłużyło kilku zawodników. W drużynie z Miasta Aniołów popisał się Blake Griffin, który uzbierał 34 punkty, 5 zbiórek i 7 asyst. Jak zwykle dobrze prowadził grę Clippersów Chris Paul, otwierając 12 razy kolegom drogę do zdobycia punktów. Wśród pokonanych dobre zawody rozegrali Reggie Jackson - zdobywca 34 punktów, 11 zbiórek i 7 asyst oraz Andre Drummond, który swoim zwyczajem uzbierał double-double (20-15).


Na plus:

- Marc Gasol - środkowy Memphis Grizzlies był najlepszym zawodnikiem na parkiecie w wygranym przez jego drużynę meczu z Washington Wizards 112:95. Gasol zapisał na swoim koncie 24 punkty, 12 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki. Zagrał na ponad 50% skuteczności z gry (9/17) i trafił wszystkie 6 rzutów wolnych.
- Chris Bosh - był wyróżniającą się postacią zwycięskiego dla jego Miami spotkania z Atlantą Hawks 100:88. Bosh uzyskał double-double rzucając 24 punkty i 10-cio krotnie zbierając piłki z tablic. Trafił 8 z 14 rzutów z gry, z czego 4 na 5 za 3 punkty oraz wszystkie 4 próby rzutów osobistych.
- Damian Lillard - rozgrywający Portland poprowadził Blazersów do zwycięstwa z New Orleans Pelicans 105:101. Lillard był najlepszym strzelcem meczu - rzucił 30 punktów, do których dołożył po 3 zbiórki i asysty.


Na minus:

- Atlanta Hawks - mocno pogubieni są w ostatnich meczach koszykarze z Atlanty. Dzisiejszej nocy zaliczyli właśnie 3 z rzędu porażkę w tym kolejną przed własną publicznością i wylądowali na tą chwilę poza miejscem dającym prawo do gry w playoff. Hawks są cieniem samych siebie z zeszłorocznych rozgrywek, kiedy to byli najlepsza drużyna sezonu regularnego. Coś się zacięło w ich grze, bo przecież odejście z drużyny DeMarre Carrolla aż tak by nie rozłożyło tej ekipy. Może po prostu w zeszłym sezonie zagrali ponad stan, a tak naprawdę ich potencjał ogranicza sie właśnie do walki o playoff. Mimo wszystko uważam, że regres w stosunku do zeszłego sezonu jest zbyt dużyi najwyższy czas cos zmienić w grze zespołu lub podejściu do treningów.

________________________________________
14 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: dogrywka w Oklahomie, zwycięstwo Thunder nad Jazz

Oklahoma City Thunder odnieśli 16 zwycięstwo w sezonie pokonując na własnym parkiecie Utah Jazz po dogrywce 104:98. OKC praktycznie cały mecz gonili rywali, którzy lepiej weszli w to spotkanie i pod koniec drugiej kwarty prowadzili 16 punktami. Na sekundę przed końcem tej części meczu Russell Westbrook wykorzystał zagapienie graczy Jazz i nie mając do kogo podać piłki przy wyprowadzaniu jej zza lini końcowej boiska odbił ją od pleców Rodneya Hooda, a następnie trafił z dystansu buzzer beatera. To zagranie napędziło OKC do czynnej pogoni za rywalem w drugiej połowie meczu, a mi przypomniało identyczną sytuację z finałów Chicago-Phoenix z 1993 roku (mecz numer 3), gdy takim samym zagraniem popisał się Scottie Pippen odbijając piłkę od pleców Dannyego Ainge'a . Pogoń Thunder okazała się udana i gospodarze najpierw doprowadzili do dogrywki, w której nie dali już szans załamanym rywalom. Architektami zwycięstwa byli Kevin Durant i Russell Westbrook. KD rzucił w meczu 31 punktów, do których dołożył 5 zbiórek, 6 asyst oraz po jednym bloku i przechwycie. Russ natomiast uzyskał 25 punktów, 11 zbiórek, 5 asyst oraz po 2 przechwyty i bloki. Warto tez zwrócić uwagę na 6 bloków Serge'a Ibaki. Wśród gości dobre zawody rozegrali Rodney Hood (23 pkt) i Gordon Hayward (22 pkt). Gracze OKC po słabszym starcie sezonu zalczyli 5 zwycięstwo z rzędu i dają jasno do zrozumienia, iż mają mocarstwowe plany w tym sezonie. Oby tylko oszczędziły ich kontuzje...


Na plus:

- Backcourt Phoenix Suns - Brandon Knight i Eric Bledsoe ponownie dali do zrozumienia, iż ciągną wózek o nazwie Suns i zapewnili zwycięstwo swojej drużynie 108:101 w meczu z Minnesotą Timberwolves. Obaj zdobyli razem 48 punktów (Knight 25, Bledsoe 23) i 15 zbiórek (6 i 9), co w obu przypadkach stanowiło prawie połowę dorobku całej drużyny.
- Zach LaVine - rezerwowy obrońca Wilków zdobył 28 punktów, które jednak nie dały zwycięstwa jego ekipie, trafiając 10 z 19 rzutów z gry (w tym 3/4 za 3 pkt) oraz wszystkie 5 rzutów osobistych.


Na minus:

- Ricky Rubio - kolejny słabiutki mecz w wykonaniu hiszpańskiego playmakera. Zaledwie 1 punkt na koncie, tylko 7 asyst i więcej strat od przechwytów to nie jest wynik na miarę jego możliwości. Nastąpił u Rubio jakiś regres formy, gdyż na początku sezonu ocierał się o triple-double i na pewno stać go na lepszą grę oraz skuteczniejsze dyrygowanie grą Minnesoty.

________________________________________
13 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Koniec wspaniałej serii Golden State Warriors!

Dzisiejszej nocy nastąpił koniec rekordowej serii zwycięstw z rzędu od początku rozgrywek drużyny Golden State Warriors. Wojownicy w swoim 25 meczu sezonu 2015/16 zostali powstrzymani po raz pierwszy przez Milwaukee Bucks. Jelenie wygrały we własnej hali 108:95, a sposobem na GSW okazała się świetna gra wysokich zawodników ekipy z Milwaukee. To właśnie przede wszystkim dzięki grze swojego frontcourtu Bucks zawdzięczają niespodziewane zwycięstwo nad faworyzowanym rywalem. Trójka - Greg Monroe, Giannis Antetokounmpo i Jabari Parker miała największy wpływ na końcowy sukces zespołu z Wisconsin, choć wszystkim zawodnikom należy się pochwała za ten mecz. Ale po kolei zacznijmy od najwyższych. Greg Monroe był nie do zatrzymania pod koszem i zdominował zupełnie centra gości Andrew Boguta. Monroe zdobył 28 punktów (trafiając 11/16 z gry), zebrał 11 piłek z tablic oraz pięciokrotnie asystował kolegom z drużyny przy zdobywanych przez nich punktach. Jeszcze bardziej spektakularnym wyczynem popisał się Giannis Antetokounmpo, który uzyskał po raz pierwszy w karierze triple-double zaliczając na swoim koncie 11 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst. Nie mógł sobie chyba wymarzyć lepszego momentu na dokonanie tego osiągnięcia. Jabari Parker też rozegrał najlepszy jak dotąd mecz po powrocie po kontuzji z zeszłorocznych rozgrywek zdobywając 19 punktów. Wśród niskich zawodników na pochwałę zasłużył wchodzący z ławki Michael Carter-Williams, który rzucił 17 punktów trafiając 7 z 10 rzutów z gry oraz wszystkie 3 rzuty wolne. Wojownicy próbowali odpowiedzieć dobra grą Stephena Currego (28 punktów) i Draymonda Greena (24 punkty), ale reszta ekipy nie stanęłą na wysokości zadania, co zakończyło się pierwszą porażką w obecnym sezonie ekipy z Kalifornii. Każda passa dobiega kiedyś końca, a GSW wyśrubowali niesamowity rekord poprawiając aż o 9 zwycięstw dotychczasowy najlepszy bilans otwarcia rozgrywek. Chwała im za to i nie sądzę żeby w najbliższych latach jakakolwiek drużyna zbliżyła się do tego osiągnięcia. Byliśmy więc świadkami historycznego zdarzenia, a przed nami jeszcze jeden rekord do poprawienia przez Warriors - 72 zwycięstwa w sezonie regularnym Byków Michaela Jordana z sezonu 1995/96. Wojowników stać na poprawienie tego wyczynu i pewnie do końca tegorocznych rozgrywek będziemy się przyglądać ich pościgowi za tym rekordem.


Na plus:

- James Harden - lider Rakiet z Houston uzyskał 30 punktów oraz po 3 zbiórki, asysty i przechwyty w wygranym przez jego zespół 126:97 spotkaniu z Los Angeles Lakers.
- Kobe Bryant - etatowy uczestnik rubryki "na minus" dziś na przeciwnym biegunie. Zasłużył sobie na to występem w Houston, gdzie LAL co prawda wysoko przegrali ale Kobe zaliczył 25 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty. Wart podkreślenia jest także fakt, iż zagrał na wysokiej jak na niego skuteczności rzutów z gry 9/16.
- Washington Wizards - Czarodzieje rozegrali bardzo udane zawody w Teksasie przeciwko faworyzowanym Dallas Mavericks, które pokonali 114:111. Wizards zagrali w tym meczu bez kontuzjowanego Bradleya Beala, którego godnie zastąpili koledzy z drużyny. John Wall potwierdził swoja dobrą formę zapisując się w każdej z meczowych statystyk uzyskując 26 punktów, 5 zbiórek, 16 asyst, 2 bloki i 1 przechwyt. Dzielnie wspierali go Otto Porter (28 punktów) i nasz Marcin Gortat, który zaliczył double-double (14-12).
- Carmelo Anthony - świetny występ snajpera Knicksów w wygranym 112:110 spotkaniu przeciwko Portland Trail Blazers. Melo rzucił 37 punktów trafiając z ponad 50% skutecznością z gry (13/21) i ani razu nie myląc się na lini rzutów osobistych (9/9).


Na minus:

- Jeff Teague - rozgrywający Atlanty zaliczył fatalny mecz przeciwko San Antonio Spurs. Jego drużyna przegrała wysoko 78:103, a Teague nie potrafił sobie kompletnie poradzić z defensywą gości z Teksasu. W trakcie meczu nie oddał ani jednego celnego rzutu z gry, a 4 punkty jakie zdobył zawdzięcza wizytom na lini rzutów wolnych. Nie wywiązał się również z zadań typowych dla rozgrywającgo, czyli kreowanie gry i dostarczanie podań partnerom z drużyny, gdyż w trakcie meczu zaliczył zaledwie trzy asysty i aż 5 strat piłki.

________________________________________
12 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Zwycięstwo Warriors po dwóch dogrywkach

Golden State Warriors zaliczyli 24 z rzędu zwycięstwo w tym sezonie wygrywając w Bostonie 124:119. Tym razem do końcowego triumfu mistrzowie NBA potrzebowali aż dwóch dogrywek, a Celtics postawili im naprawdę trudne warunki mając piłkę meczową w rękach na niecałą sekundę przed końcem regulaminowego czasu gry (niecelny rzut Olynyka). W dogrywkach górę wzięło większe doświadczenie i opanowanie GSW, którzy mogli się cieszyć z 24-go kolejnego zwycięstwa, a 28-go licząc końcówkę zeszłego sezonu regularnego. Tym samym ustanowili drugi w historii wynik w kategorii kolejnych wygranych przeskakując Cleveland, które takich zwycięstw w sezonie 2010/11 miało 27. Przed Wojownikami już "tylko" do pobicia wyczyn Lakersów z rozgrywek 71/72, kiedy to Jeziorowcy nie schodzili z parkietu pokonani aż 33 razy z rzędu. Mecz w Bostonie miał dwóch bohaterów. Pierwszym był standardowo Stephen Curry, który zdobył 38 punktów, trafiając jak zwykle w najważniejszych momentach za 3 punkty. Był całkiem bliski osiągnięcia triple-double, gdyż do swojej zdobyczy punktowej dodał 11 zbiórek i 8 asyst. Imponująco wyglądają też statystyki Draymonda Greena: 24 punkty, 11 zbiórek, 8 asyst oraz po 5 bloków i przechwytów. Wśród gospodarzy na wyróżnienie zasłużył Kely Olynyk (28 punktów). W meczu nie wystąpił Klay Thompson z powodu podkręconej kostki, ale na następne spotkanie z Milwaukee powinien być już gotowy, tak jak gotowi do poprawienia wszelkich rekordów w NBA są obecnie Golden State Warriors.


Na plus:

- Andrew Drummond - jak zwykle double-double (18-16) w wykonaniu centra Detroit Pistons w zwycięskim dla jego drużyny meczu z Philadelphia 76ers 107:95. Wart podkreślenia jest fakt, że aż 11 z tych zbiórek Drummond zrobił na atakowanej tablicy umożliwiając swoim kolegom ponawianie akcji po niecelnych rzutach. W obronie środkowy Tłoków też sobie zresztą dobrze radził czterokrotnie blokując rywali i zaliczając dwa przechwyty.
- Kemba Walker - rozgrywający Hornets poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa w Memphis 126:99. Walker zdobył 33 punkty, do których dołożył 5 zbiórek oraz 6 asyst.
- John Wall - znów dobre zawody w wykonaniu gracza Wizards, który uzyskał w meczu w Nowym Orleanie 26 punktów, 12 asyst i 7 zbiórek. Szkoda tylko, że nie przełożyło się to na zwycięstwo jego drużyny, która ostatecznie uległa 105:107.


Na minus:

- Memphis Grizzlies - Miśki obiecująco rozpoczęły spotkanie z Charlotte Hornets od prowadzenia 11:0 i to były jedyne momenty, które mogły sie podobać ich kibicom. Szybko dali się dojść rywalom, a później nastąpił odjazd Szerszeni na bezpieczna odległość kilkunastu punktów bez jakiejkolwiek próby walki ze strony apatycznej ekipy z Memphis. Ostatecznie skończyło sie na deficycie 24 punktów, a końcówkę meczu oglądało może kilkuset widzów, gdyż reszta zdegustowana poziomem gry swojej drużyny postanowiła wcześniej udać się do domów. Może to i lepiej dla ich zdrowia psychicznego...

________________________________________
11 Grudzień, 2015

Wydarzenie dnia: Oklahoma lepsza od Atlanty, triple-double Duranta
Oklahoma City Thunder pokonała na własnym parkiecie Atlantę Hawks 107:94, odnosząc 14 zwycięstwo w obecnych rozgrywkach. Do końcowego sukcesu powiodło ich magiczne trio: Durant, Westbrook, Ibaka. Każdy z nich rozegrał świetne zawody i potwierdzili, że będąc w dobrej formie i grając zespołowo będą się liczyć w walce o najwyższe laury. A więc po kolei zaczynam od Duranta. KD uzyskał triple-double (siódme w karierze) zdobywając 25 punktów, 12 razy zbierając piłkę z tablicy i 10-cio krotnie otwierając drogę kolegom do zdobycia punktów. Na swoją dziesiątą asystę czekał do ostatniej minuty meczu, gdy już wynik był przesądzony OKC wzięli czas i rozpisali akcję (zakończoną trafieniem Westbrooka) pod decydującą asystę Duranta. Russell Westbrook rzucił w całym spotkaniu 23 punkty, do których dołożył 10 asyst i 6 zbiórek. Trzecia gwiazda OKC - Serge Ibaka również rozegrał kapitalne spotkanie, podczas którego na jego koncie pojawiły się 23 punkty, 10 zbiórek i 2 bloki. Wśród gości z Atlanty najlepsze wrażenie zrobił rezerwowy Kent Bazemore - zdobywca 22 punktów. Jednak to okazało się zdecydowanie za mało na świetnie usposobionych dziś gospodarzy. W takiej formie Oklahoma jest groźna dla każdej drużyny i aż szkoda, że nie grają na dniach z Golden State, bo szykowałoby sie nam pasjonujące widowisko.


Na plus:

- Pau Gasol - środkowy Byków okazał się najlepszym zawodnikiem wygranego przez Chicago meczu z LA Clippers 83:80. Starszy z braci Gasol uzyskał w tym zaciętym spotkaniu 23 punkty, 6 zbiórek oraz po 2 przechwyty i bloki. Trzykrotnie podejmował próby rzutów za trzy punkty wywodząc w pole zdezorientowanego DeAndre Jordana i za każdym razem trafiał do kosza, w tym najważniejszy rzut na 4 minuty przed końcem meczu, po którym gospodarze odskoczyli na bezpieczną granicę 7 punktów.
- DeMarcus Cousins - lider Sacramento Kings poprowadził swoja drużynę do zwycięstwa nad New York Knicks 99:97. Boogie uzyskał w meczu 27 punktów, 11 zbiórek oraz po 2 asysty i przechwyty.


Na minus:

- J.J. Redick - obrońca LAC rozegrał bardzo kiepski mecz przeciwko Bykom z Chicago i w niczym nie przypominał najlepszego na parkiecie zawodnika dzień wcześniej w Milwaukee. Redick miał dzisiejszej nocy trudniejsze zadanie, mając na przeciwko siebie znakomitego obrońcę jakim jest niewątpliwie Jimmy Butler. J.J. trafił zaledwie 2 z 11 rzutów z gry, myląc sie przy każdej z dwóch prób za trzy punkty (będących jego wizytówką). Został dzisiaj po prostu świetnie wyłączony z gry, a koledzy widząc jego niemoc strzelecką nie dzielili się z nim tak chętnie podaniami. Cóż takie życie, a mi pozostaje tylko satysfakcja przewidzenia takiego obrotu zdarzeń w typach przedmeczowych .

________________________________________
10 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Niespodzianka w Toronto

Legitymujący sie drugim najlepszym bilansem ligi koszykarze San Antonio Spurs przegrali w Toronto z miejscowymi Raptors 94:97. Ekipa z Toronto sprawiła tym samym dużą niespodziankę zważywszy na fakt, iż goście grali w swoim najlepszym zestawieniu, a drużyna z Kanady była osłabiona brakiem dwóch kontuzjowanych zawodników pierwszej piątki: DeMarre Carrolla i Jonasa Valanciunasa. Motorem napędowym Raptors był jak zwykle ich backcourt (Lowry, DeRozan), który wspólnie zdobył 47 punktów. Tym razem lepiej punktował DeMar DeRozan - zdobywca 28 oczek oraz 4 zbiórek, 6 asyst oraz po jednym przechwycie i bloku. Lowry uzyskał 19 punktów, 5 zbiórek i 8 asyst i przy słabszej postawie pierwszej piątki SAS niespodziewane zwycięstwo gospodarzy stało się faktem.


Na plus:

- Nicholas Batum - francuski skrzydłowy Charlotte Hornets uzbierał triple-double w wygranym 99:81 meczu z Miami Heat. Na jego wyczyn złożyło się 10 punktów oraz po 11 zbiórek i asyst. Dzisiejsze triple-double było piątym tego typu osiągnięciem Batuma w karierze.
- James Harden - lider Rakiet z Houston poprowadził swój zespół do wyjazdowego zwycięstwa nad Washington Wizards 109:103. Brodacz po wczorajszym słabszym występie przeciwko Brooklynowi tym razem okazał się najlepszym strzelcem meczu zdobywając 42 punkty, do których dołożył 9 zbiórek, 7 asyst oraz po 2 bloki i przechwyty.
- John Wall - zaledwie jednej zbiórki zabrakło rozgrywającemu Wizards do osiągnięcia triple-double w przegranym przez jego drużynę meczu z Hoston Rockets. Wall zdobył 26 punktów, 12 razy asystował kolegom i wykonał aż 9 zbiórek. Szkoda, że nie udało mu się zgarnąć jeszcze jednej piłki po niecelnym rzucie rywali,
- Kevin Martin - obrońca Minnesoty Timberwolves poprowadził swój zespół do końcowego triumfu nad Los Angeles Lakers 123:122 (po dogrywce). Martin rzucił 37 punktów trafiająć 14 z 27 rzutów z gry (6/9 za trzy pkt).
- Karl-Anthony Towns - młody center Wilków był wyróżniającą się postacią w meczu przeciwko Lakers. W zwycięskim spotkaniu uzyskał 26 punktów, 14 zbiórek i 3 bloki.
- Jimmy Butler - był liderem Byków w przegranym 100:105 spotkaniu z Boston Celtics. Jimmy zagrał z 50% skutecznością rzutów z gry (12/24) i zdobył 36 punktów. Na nic sie to jednak zdało, gdyż Celtowie swoją zespołową grą osiągnęli końcowy sukces.
- Andre Drummond - znów konkretne double-double (18-19) w wykonaniu centra Pistons w przegranym przez jego zespół meczu z Memphis Grizzlies 92:93. Najważniejszej zbiórki jednak nie udało mu sie wykonać po niecelnym rzucie Marcusa Morrisa na parę sekund przed końcem meczu, a była to kluczowa akcja meczu, gdyż chwilę później Matt Barnes zdobył rzutem prawie z połowy boiska decydujące o zwycięstwia punkty.
- Zach Randolph - potężny skrzydłowy Miśków dzielnie walczył na deskach z Andre Drummondem i zdołał równiez uzbierać pokaźne double-double zdobywając 21 punktów i aż 16 razy zbierająć piłkę z tablicy.
- J.J. Redick - obrońca Clippers wrócił wreszcie do gry po kilkumeczowej absencji spowodowanej kontuzją i zdobył 31 punktów w wygranym 109:95 meczu z Milwaukee Bucks. Redick trafił 11 z 18 rzutów z gry, w tym 6 na 9 za 3 punkty.
- Chris Paul - podobnie jak Redick rozgrywający LAC również pojawił się na parkiecie w Milwaukee po wcześniejszej przymusowej absencji w paru meczach z powodu problemów z pachwiną. CP3 jak zwykle bardzo dobrze prowadził grę swojej drużyny i do 18 zdobytych punktów dołożył aż 18 asyst.


Na minus:

- Tony Parker - gdzie się podział ten "stary", dobry Parker, który potrafił zarówno świetnie rozgrywać oraz skutecznie punktować i bronić. Aż żal oglądać jego obecne poczynania, a już od zeszłego sezonu ten świetny niegdyś zawodnik kompletnie nie przypomina siebie samego z poprzednich lat. Trzy miesiące temu zawalił Mistrzostwa Europy dla Francji, a w tym sezonie z taką grą może przekreslić mistrzowskie aspiracje San Antonio Spurs. Czasu na ogarnięcie się ma jeszcze trochę, ale pozytywnych przesłanek jakoś nie widać.

________________________________________
9 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Golden State pokonali Indianę przedłużając swoją passę zwycięstw

Golden State Warriors odnieśli 23 kolejne zwycięstwo w obecnym sezonie (27 licząc zeszłe rozgrywki) pokonując w wyjazdowym spotkaniu Indianę Pacers 131:123. Przed rozpoczęciem meczu wydawało się, iż będący w świetnej formie koszykarze Pacers są idealną drużyna do przerwania passy zwycięstw Wojowników. Początek rywalizacji zdawał sie potwierdzać te przypuszczenia, gdyż zarówno Paul George jak i C.J. Miles dobrze weszli w to spotkanie i w połowie 1 kwarty Indiana prowadziła 21:15. Nie wiem, czy to prowadzenie uśpiło graczy Pacers, czy też rozjuszyło GSW w każdym razie w ciągu następnych 5 minut goście zanotowali run 22:0 i w zasadzie w tym momencie zakończyły się emocje w meczu. Teraz już można się było skupić na podziwianiu kolejnych "trójek" trafianych na przemian przez Klaya Thompsona i Stephena Currego, a Wojownicy cały czas powiększali swoja przewagę, która pod koniec 3 kwarty wynosiła już ponad 30 punktów. Przy tak dużej różnicy trener Walton (pełniący obowiązki head coacha w zastępstwie Steva Kerra) dał w 4 kwarcie odpocząć swoim największym gwiazdom, a gracze Indiany wygrali tę część meczu 40:20 podnosząc w końcówce ciśnienie kibicom Warriors. Spotkanie zakończyło się ostatecznie zwycięstwem Golden State ośmioma punktami, a najlepszym ich strzelcem został Klay Thompson - zdobywca 39 punktów, do których dołożył 7 zbiórek i 6 asyst. Thompson trafił podczas 34 minut spędzonych na parkiecie aż 10 razy za 3 punkty (na 14 prób). Stephen Curry rozegrał również świetne zawody i zaliczył double-double uzyskując 29 punktów, 10 asyst, 7 zbiórek i 3 przechwyty. W ekipie gospodarzy na wyróżnienie zasłużył Paul George, który uzyskał 33 punkty, 8 zbiórek, 6 asyst, 3 przechwyty i 1 blok. Tak więc serial pod tytułem "Wojownicy śrubują rekord" wciąż trwa i nie widać specjalnych przesłanek żeby miał się wkrótce zakończyć.


Na plus:

- LeBron James - The King przypomniał o sobie po serii niezbyt oszałamiających występów w ostatnim tygodniu. Dzisiejszej nocy poprowadził Cleveland do zwycięstwa nad Portland 105:100. Spotkanie zakończył z double-double na koncie uzyskując 33 punkty i 10 zbiórek, do których dodał 3 asysty, 2 przechwyty oraz 3 bloki.
- Damian Lillard - lider Blazersów próbował dotrzymać kroku Jamesowi podczas wyżej wspomnianego meczu. Rozgrywający Portland rozegrał dobre zawody, podczas których zaliczył 33 punkty oraz po 6 zbiórek i asyst.
- Brooklyn Nets - Netsi pokonali na własnym parkiecie wyżej notowanych graczy Houston Rockets 110:105. Cała pierwsza piątka ekipy z Brooklynu zagrała na wysokim poziomie zdobywając dwucyfrową zdobycz punktową, a na szczególne wytóżnienie zasłużył Tadek Young, który zaliczył w tym meczu double-double (20-12).
- Marcus Thornton - rezerwowy gracz Rakiet był tej nocy najlepszym strzelcem swojej drużyny usuwając na jeden dzień w cień Jamesa Hardena. Thornton zdobył 32 punkty i dodał do nich 6 zbiórek oraz po 3 asysty i przechwyty. Szkoda, że jego świetney występ nie był zwycięski, ale niestety dziś koledzy z drużyny nie dostosowali się do niego poziomenm gry i polegli w Brooklynie.
- Kevin Durant - poprowadził OKC do zwycięstwa w Memphis 125:88. KD uzyskał w tym meczu 32 punkty, 10 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty. Grał z bardzo wysoką skutecznością trafiając 11 z 14 rzutów z gry (4/5 za 3 punkty) oraz wszystkie 6 osobistych.
- Russell Westbrook - król strzelców poprzednich rozgrywek skupił się dzisiaj na rozgrywaniu i dostarczaniu podań zwłaszcza do świetnie usposobionego strzelecko Duranta. Westbrook uzbierał w całym spotkaniu aż 16 asyst, do których dołożył 13 punktów, 5 zbiórek i 2 przechwyty.


Na minus:

- Memphis Grizzlies - porażka z Oklahomą nawet na własnym parkiecie nie może specjalnie dziwić, gdyż Thunder jak mają dobry dzień są w stanie wygrać z każdym i wszędzie. Jednak rozmiary porażki (88:125) są dla tak solidnej drużyny jak Miśki trochę zbyt szokujące i nie wypada im dostawać takich blow outów zwłaszcza przed własną publicznością.

________________________________________
8 Grudzień, 2015

Wydarzenie dnia: rezerwy Spurs rozbiły 76ers
Koszykarze San Antonio Spurs zdeklasowali w wyjazdowym meczu w Filadelfii miejscowych 76ers wygrywając różnicą 51 punktów (119:68) i tym samym ustanawiając najwyższą jak dotąd w sezonie różnicę punktową pomiędzy dwoma drużynami. Warty podkreślenia jest fakt, iż trener Gregg Popovich dał w tym meczu odpocząć swojej największej gwieździe (Kawhi Leonard) oraz dwóm wiekowym zawodnikom (Tim Duncan, Manu Ginobili). Wolnego nie dostał LaMarcus Aldridge, który wykorzystuje każdy mecz do lepszego zgrywania się z nową drużyną, a 21 minut które spędził na parkiecie wystarczyły mu do zostania najlepszym strzelcem meczu. Aldridge rzucił 26 punktów trafiając 11 z 15 rzutów z gry oraz 4 rzuty wolne. Dobre spotkanie rozegrał rezerwowy center Bojan Marjanovic, który wykorzystał 8 z 10 rzutów i dodając dwa celne osobiste ustanowił z 18 punktami swój rekord ilości zdobytych punktów na parkietach NBA. Takie mecze są wręcz stworzone do ogrywania serbskiego giganta (2,23), który w tym sezonie dołączył do składu Ostróg przenosząc się z Crveny Zvezdy. Wśród gospodarzy trzech zawodników zdobywało po 13 punktów (Covington, Noel, Stauskas), ale cała ekipa od początku sprawiała wrażenie jakby chcieli żeby mecz jak najszybciej się zakończył by nie ulec zbyt dużemu blamażowi. Chyba jednak nie udało im się go uniknąć...


Na plus:

- Kristaps Porzingis - łotewski pierwszoroczniak stanął dziś do match upu z wielką gwiazdą ligi i zawodnikiem, do którego jest porównywany - Dirkiem Nowitzkim. Ich pojedynek strzelecki był ozdobą meczu i choć Dallas ostatecznie wygrało z NYK 104:97 to Porzingisowi należą się wielkie brawa za to spotkanie. Zdobył on 28 punktów (rekord kariery) trafiając 13 z 18 rzutów z gry (w tym 2/4 za 3 pkt). Nowitzki pokazał, że stary mistrz nadal dobrze się trzyma i uzyskał w meczu 25 punkty, 6 zbiórek oraz 2 asysty.
- John Wall - po wczorajszym meczu z Phoenix było trochę strachu czy rozgrywający ekipy z Waszyngtonu nie uszkodził sobie kolana, ale zagrał w dzisiejszym spotkaniu z Miami Heat i poprowadził Wizards do zwycięstwa 114:103. Wall uzyskał 26 punktów oraz 7 asyst, grając na dobrej skuteczności z gry (9/13) i ograniczając liczbę strat do zaledwie dwóch (jego średnia w sezonie to 4,3).
- Pau Gasol - środkowy Byków rozegrał dobre zawody przeciwko Phoenix Suns i zaznaczył swoja obecność w każdej z koszykarskich kategorii. Uzyskał 22 punkty, 10 zbiórek, 6 asyst, 3 bloki oraz 2 przechwyty. Szkoda tylko, że jego udany występ nie przełożył się na zwycięstwo Chicago, które ostatecznie uległo gościom z Ariaony 101:103.
- Kyle Lowry - cały czas w dobrej formie utrzymuje się rozgrywający Raptors. Podczas zwycięskiego meczu z Lakers (102:93) zaliczył 27 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst będąc po raz kolejny najlepszym zawodnikiem swojej drużyny.
- Jared Sullinger - środkowy Bostonu zaliczył rekordowe dla niego 20 zbiórek w wygranym 111:93 meczu z NOP. Dodał do tego 11 punktów ustanawiając solidne double-double i utwierdzając trenera Stevensa w przekonaniu, iż dobrze zrobił stawiając na niego w tym sezonie jako wyjściowego centra Celtów (kosztem Olynyka i Zellera).


Na minus:

- Philadelphia 76 ers - porażka na własnym parkiecie róznicą 51 punktów chluby raczej nie przynosi, więc obecność w tej rubryce graczy szóstek nie powinna dziwić. Dzisiejszej nocy osiągnęli 5 najgorszy wynik w swojej historii pod względem wielkości straty punktów w stosunku do przeciwnika, przegrywając po raz 21 w obecnym sezonie (na 22 rozegrane mecze) i aż strach pomyśleć jakie jeszcze "rekordy" zafunduja nam gracze z Filadelfii w rozgrywkach 2015/16.

________________________________________
7 Grudzień, 2015

Wydarzenie dnia: Seria Warriors wciąż trwa

Golden State Warriors pokonali w wyjazdowym meczu Brooklyn Nets 114:98 i zaliczyli tym samym 22 z rzędu zwycięstwo w obecnym sezonie. Jeszcze w trzeciej kwarcie gospodarze prowadzili z Wojownikami 66:61, ale wówczas rozpoczął się popis Stephena Currego, który do końca tej części meczu zdobył 16 punktów wyprowadzając gości na siedmio punktowe prowadzenie. Curry ostatecznie zakończył mecz z dorobkiem 28 punktów trafiając 11 z 17 rzutów z gry (w tym 5/9 za 3 pkt). Za dwa dni czeka Wojowników wizyta w Indianie, gdzie dojdzie do pojedynku dwóch najlepszych w obecnych rozgrywkach graczy ligi: Currego i Paula George'a. Pacers w obecnej formie stać na przerwanie zwycięskiej passy GSW i zapowiada się nam naprawdę fantastyczne i emocjonujące widowisko!


Na plus:

- Wesley Matthews - obrońca Dallas Mavericks poprowadził swój zespół do zwycięstwa w Waszyngtonie z miejscowymi Wizards 116:104. Wes zdobył 36 punktów aż 10-cio krotnie trafiając za 3 punkty, czym pobił swój rekord kariery w ilości takich rzutów w jednym meczu.
- John Wall - rozgrywający Wizards starał się jak mógł podjąć walkę z graczami Dallas. Ostatecznie zszedł z parkietu jako przegrany, ale indywidualnie rozegrał dobre zawody uzyskując w meczu 28 punktów, 4 zbiórki, 10 asyst i 5 przechwytów.
- Russell Westbrook - król strzelców poprzedniego sezonu uzbierał triple-double w wygranym 98:95 meczu z Sacramento Kings. Na jego wyczyn złożyło się 19 punktów, 11 zbiórek oraz 10 asyst.


Na minus:

- Kobe Bryant - miałem się już nie pastwić nad Kobem, ale on się aż prosi o abonament w tej rubryce. Jego ostatnia wizyta w karierze w hali Auburn Palace Hills delikatnie mówiąc nie należała do udanych. Lakers przegrali z Pistons 91:111, a Bryant w ciągu 26 minut spędzonych na parkiecie trafił zaledwie 2 z 15 rzutów z gry (1/6 za 3 pkt) zdobywając tylko 5 punktów. No cóż mi pozostaje tylko satysfakcja z trafionego typu przeciwko Bryantowi na dzisiejszą noc (odsyłam do zakładki typy), ale mimo wszystko żal oglądać tego zasłużonego zawodnika. Szkoda, że niektórzy nie wiedzą kiedy ze sceny zejść niepokonanym...

________________________________________
6 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Warriors wciąż nie do zatrzymania, Curry i Lowry +40

Golden State Warriors wciąż pozostają niepokonani od początku rozgrywek. Dzisiejszej nocy wygrali w wyjazdowym meczu z Toronto Raptors 112:109, a bohaterem dnia został jak zwykle Stephen Curry, choć chrapkę na ten zaszczyt miał też obrońca gospodarzy Kyle Lowry. Pojedynek tych dwóch graczy był ozdobą tego zaciętego i stojącego na dobrym poziomie widowiska. Początek meczu należał do Wojowników, którzy uzyskali kilkupunktową przewagę głównie dzięki znakomitej skuteczności za 3 punkty Currego (trafił pierwsze 4 rzuty z rzędu za 3 i 1 kwartę zakończył z dorobkiem 14 pkt). Gdy wydawało się, iż GSW odniosą łatwe zwycięstwo do gry wkroczył Kyle Lowry znakomitymi akcjami niwelując przewagę gości. Toronto zdołało nawet wyjść na prowadzenie w połowie 4 kwarty, ale ta sytuacja wyjątkowo rozjuszyła Stefka, który w swoim stylu odpowiedział na to serią celnych rzutów zza lini 7,24. Na parę sekund przed końcem Raptory miały jeszcze szansę na doprowadzenie do dogrywki, ale przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy pogubił się Corey Joseph i 21 zwycięstwo Warriors stało się faktem. Wielkie brawa należą się rozgrywającym obu drużyn, których pojedynek był ozdobą meczu. Curry zakończył spotkanie z dorobkiem 44 punktów, 2 zbiórek i 7 asyst, natomiast Lowry uzbierał 41 punktów, 3 zbiórki, 7 asyst i 4 przechwyty. Oby więcej takich spotkań i match-upów na tak wysokim poziomie!


Na plus:

- Paul George - skrzydłowy Pacers pobił swój rekord kariery w ilości zdobytych punktów w przegranym 119:122 meczu z Utah Jazz. George zdobył aż 48 punktów trafiając 15 z 27 rzutów z gry (w tym 8/11 za 3 pkt). Do tego wyczynu dołożył 8 zbiórek oraz po 3 asysty i przechwyty. Aż dziw bierze, że przy tak znakomitym występie Pacers nie zdołali wygrać. A stało się tak ze względu na niegorszy występ Derricka Fevorsa z Jazz.
- Derrick Favors - był liderem swojej ekipy w zwycięskim meczu z Pacers. Skrzydłowy Jazz toczył fascynujący pojedynek z Paulem Georgem uzyskując w meczu 35 punktów, 13 zbiórek i po jednej asyście, przechwycie oraz bloku.
- duet Harden-Howard - liderzy Rockets pociągneli swój zespół do zwycięstwa z Sacramento Kings 120:113. Obaj nie forsowali zbyt dużej ilości rzutów, ale jak już próbowali to raczej z pozytywnym skutkiem, co nie zdarza sie często zwłaszcza Hardenowi. Tym razem Brodacz uzyskał 31 punktów trafiając 6 z 14 rzutów z gry, ale aż 5 na 6 za 3 pkt. i 14/16 z lini rzutów wolnych. Howard dodał do tego 22 punkty, 18 zbiórek i po 2 bloki i przechwyty trafiając 7 z 9 rzutów z gry.
- Rajon Rondo - aż 19 razy asystował swoim kolegom z drużyny rozgrywający Kings, co jest najlepszym wynikiem w tej klasyfikacji w obecnym sezonie. Do tego wyniku dołożył 13 punktów, co jednak nie dało jego ekipie korzystnego wyniku w Houston.
- Karl Anthony Towns - dobry występ środkowego Wilków, który jednak nie przełożył się na zwycięstwo jego drużyny (porażka 103:109 z Portland). Towns uzyskał w meczu 27 punktów, 12 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki.
- Blake Griffin - skrzydłowy Clippers otarł się o triple-double w zwycięskim spotkaniu LAC z Orlando Magic 103:101. Griffin uzyskał 28 punktów, 13 zbiórek i 7 asyst i pod nieobecność Chrisa Paula i J.J. Reddicka razem z Jamalem Crawfordem (32 punkty) poprowadził swoją drużynę do końcowego triumfu.


Na minus:

- Minnesota Timberwolves - Wilki dały się ograć na własnym parkiecie Portland Trail Blazers. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt prawie 20 punktowego prowadzenia na początku 3 kwarty. Gospodarze nie utrzymali jednak przewagi i polegli mimo dobrej postawy pierwszoroczniaka Karla-Anthonego Townsa.

________________________________________
5 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Pojedynek James vs Davis

Dogrywka była potrzebna do wyłonienia zwycięzcy w meczu rozgrywanym w Nowym Orleanie pomiędzy miejscowymi Pelikanami i gośćmi z Cleveland. Ostatecznie gospodarze wygrali 114:108, a ozdobą meczu był strzelecki pojedynek dwóch największych gwiazd swoich drużyn: LeBrona Jamesa i Anthonego Davisa. Początkowo przewagę osiągnęło Cleveland, ale w trzeciej kwarcie Pelikany zaliczyły run 14-2 i zdobyły kilkupunktowa przewagę. Wówczas do pracy wziął się LBJ, który w całym meczu uzyskał 37 punktów, 7 zbiórek i 8 asyst. W trakcie trwania czwartej kwarty zdobył aż 23 z 28 punktów swojej drużyny. Miał też szansę zapewnić Cavs zwycięstwo w regulaminowym czasie, ale nie trafił decydującego rzutu. W dogrywce prym wiódł już Anthony Davis, który w trakcie jej trwania zdobył 6 punktów, a przeciągu całego spotkania na swoim koncie uzbierał 31 punktów, 12 zbiórek oraz 4 przechwyty.


Na plus:

- Andrew Drummond - środkowy Detroid Pistons znów rozegrał kapitalne zawody tym razem przeciwko Milwaukee Bucks. Tłoki zwyciężyły 102:95, a Drummond znów dominował nad rywalami szczególnie na tablicach, gdzie aż 23 razy zbierał piłki po niecelnych rzutach rywali. Do tego wszystkiego dołożył 17 punktów, 3 przechwyty i 2 bloki zalczając po raz kolejny w tym sezonie potężne double-double.
- New York Knicks - NYK wygrali z lokalnym rywalem z Brooklynu 108:91 odnosząc 10 zwycięstwo w obecnym sezonie. Wyróżnienie należy się dla dwóch graczy Knicks: Carmelo Anthonego i Kristapsa Porzingisa. Melo zdobył 28 punktów, do których dołożył 7 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty. Łotewski skrzydłowy zaliczył natomiast po raz kolejny double-double (19-10) udowadniając, że wybór rookie of the month nie był przypadkowy.


Na minus:

- Jared Dudley - rezerwowy skrzydłowy Wizards nie wykorzystał absencji kilku kolegów z drużyny i wychodząc w pierwszej piątce zaliczył 0/7 z gry, zaledwie 1 zbiórkę oraz stratę i czapę. Myślę, że tym występem raczaj nie przekonał trenera do częstszego stawiania na niego wyjściowej piątce.

________________________________________
4 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Heat lepsi od Thunder

Miami Heat pokonali we własnej hali Oklahomę City Thunder 97:95. Spotkanie było bardzo zacięte i wyrównane, a jego głównymi aktorami były wielkie gwiazdy NBA: Dwyane Wade (Miami) oraz Kevin Durant (Oklahoma). Ich strzelecki pojedynek zwłaszcza w 4 kwarcie rozgrzał do czerwoności nie narzekających w żadnym razie na chłód kibiców na Florydzie. Końcówka spotkania to cios za cios i gdy Wade dawał Heat prowadzenie Durant po chwili odpowiadał celnym rzutem. Na sekundę przed końcem spotkania D-Wade postanowił wejść pod kosz i dał się sfaulować Ibace, po czym wykorzystał oba rzuty wolne. OKC rozpisali decydująca akcję meczu na Russella Westbrooka lecz piłka po jego rzucie nie dotknęła nawet obręczy i Miami mogło rozpocząć świętowanie zwycięstwa nad groźnym rywalem. Wade zakończył zawody z dorobkiem 28 punktów oraz 4 zbiórek i asyst. Duet Durant-Westbrook odpowiedział zdobywając solidarnie po 25 punktów.


Na plus:

- Orlando Magic - drużyna z Florydy odniosła piąte zwycięstwo z rzędu pokonując w wyjazdowym meczu Utah Jazz 103:94. Magic bardzo udanie weszli w ten sezon i jeśli będą tak mądrze i rozsądnie grali w dalszej części rozgrywek to powinni zameldować się w kwietniu w playoffach. Grają bardzo zespołową koszykówkę i aż 6 zawodników punktowało dwucyfowo w dzisiejszym spotkaniu.
- Denver Nuggets - przerwali passę 8 porażek z rzędu wygrywając na trudnym terenie w Toronto 106:105. Nie przeszkodził im w tym nawet brak Kennetha Farried'a, a na wyróżnienie zasłużył przede wszystkim wchodzący z ławki Will Barton, który w trakcie meczu zdobył 22 punkty i wykorzystał decydujące dwa rzuty wolne.
- DeMar DeRozan - obrońca Toronto rozegrał dobry mecz przeciwko Denver, co jednak nie przełożyło się na końcowy sukces jego drużyny. DeRozan zdobył 34 punkty, co jest jego najlepszym wynikiem w obecnym sezonie.


Na minus:

- Paul George - nie wyszedł dzisiejszy mecz przeciwko Portland gwiazdorowi Indiany, która uległa Blazersom 111:123. George miał ewidentnie słabszy dzień i trafił zaledwie 4 z 17 rzutów z gry zdobywając 11 punktów. Nie powiodła mu się też żadna z 9 prób zza lini 7,24 metrów. PG13 swoimi występami w tym sezonie tak wywindował poziom, że taki mecz w jego wykonaniu należy uznać za wyjątkowo nieudany. No ale nawet najlepszym zdarza się chwila słabości i Paul George właśnie dziś na nią trafił. W każdym razie fakt, że jest fenomenalnym graczem nie podlaega żadnej wątpliwości.

________________________________________
3 Grudzień , 2015


Wydarzenie dnia: Seria Warriors przedłużona do 20 zwycięstw

Golden State Warriors coraz bardziej śrubują swój własny rekord. Dzisiejszej nocy odnieśli 20 kolejne zwycięstwo, a tym razem ich ofiarą zostali koszykarze Charlotte Hornets, których Wojownicy pokonali w wyjazdowym meczu 116:99. Fantastyczne zawody rozegrał po raz kolejny Stephen Curry, który w całym spotkaniu zdobył 40 punktów rzucając z nieprawdopodobną wręcz 78% skutecznością (14/18 z gry i 8/11 za 3 pkt). Samego siebie przeszedł w 3 kwarcie, podczas której oddał 10 celnych rzutów z gry na 11 prób, z czego każda z 5 próba za 3 punkty była udana. Po tym wyczynie Curry całą 4 kwartę odpoczywał na ławce rezerwowych i aż strach pomyśleć ile mógł jeszcze zdobyć punktów w tym meczu przy tak fantastycznym usposobieniu rzutowym. Ale sezon jest długi i odpoczynek się przyda, zważywszy że następne spotkanie w Toronto może być o niebo trudniejsze dla graczy Golden State Warriors. Choć wydaje się, że ani dla nich ani dla ich lidera nie ma rzeczy niemożliwych.


Na plus:

- Los Angeles Lakers - Lakersi przerwali serię 7 porażek z rzędu i nieoczekiwanie pokonali w wyjazdowym meczu Washington Wizards 108:104. Na wyróżnienie zasłużyli: Julius Randle i ...Kobe Bryant. Randle zaliczył double-double złożone z 15 punktów i 19 zbiórek. Aż 7 razy zbierał, bądź dobijał piłkę na atakowanej tablicy. Kobe natomiast zdobył 31 punktów i mimo, iż znów nie grzeszył skutecznością (10/24 z gry) to jednak okazał sie w tym meczu pożytecznym liderem swojej drużyny.
- John Wall - próbował jak mógł odwrócić losy meczu przeciwko Lakersom, uzyskując 34 punkty, 7 zbiórek, 11 asyst i 2 przechwyty. Reszta drużyny jednak nie dała mu odpowiedniego wsparcia i Czarodzieje zeszli z parkietu pokonani.
- Reggie Jackson - świetne zawody w wykonaniu rozgrywającego Detroit Pistons, który poprowadził swoją drużyne do zwycięstwa 127:122. W całym meczu uzbierał 34 punkty i aż 16 asyst do swoich kolegów z drużyny. Warty wspomnienia jest fakt, iż każdy z zawodników pierwszej piątki Tłoków uzyskał dwucyfrową zdobycz punktową, a Drummond, Ilyasova i Morris zdobyli ich ponad 20.
- Kyle Lowry - rozgrywający z Toronto był wyróżniającą się postacią wygranego przez jego zespół wyjazdowego meczu z Atlantą Hawks 96:86. Lowry uzyskał 31 punktów, po 5 zbiórek i asyst oraz 2 przechwyty. Raptors nadrobili z nawiązką 17 punktowy deficyt w 2 części meczu, którą wygrali 24 punktami,
- Pau Gasol - środkowy Byków był ojcem zwycięstwa Chicago nad Denver Nuggets 99:90. Gasol uzyskał w tym spotkaniu bardzo solidne double-double rzucając 26 punktów i 19-sto krotnie zbierając piłki z tablic. Do swoich statystyk dodał jeszcze 4 bloki i 3 asysty, dominując wydarzenia na parkiecie hali United Center.
- Anthony Davis - AD dzielnie walczył z Rakietami z Houston, ale Pelikany ostatecznie uległy 101:108. Davis uzyskał 29 punktów, 13 zbiórek oraz po 2 bloki i przechwyty. Nie wystarczyło to jednak na dobrze usposobionych tego dnia graczy Rockets wśród których pierwsze skrzypce grał James Harden (24 pkt, 10 zbr, 6 ast).
- Tim Duncan - uważam, że należy się wizyta w tej rubryce Timmiemu, który zaliczył double-double (16-10) w wygranym przez SAS 95:70 meczu z Milwaukee. Cyferki może niezbyt przemawiające do wyobraźni, ale przypominam iż Duncan to juz prawie czterdziestolatek więc szacunek za taki występ mu się należy.
- Paul George - po raz kolejny świetny występ w wykonaniu George'a w zwycięskim dla Indiany meczu z LAC 103:91. PG13 uzyskał imponujące liczby: 31 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty oraz 1 blok. No cóż w jego obecnej formie to standard, choć dla większości graczy wynik nieosiągalny.


Na minus:

- DeAndre Jordan - od paru meczów przyglądam sie poczynaniom ofensywnym centra LAC i załamuję ręce na widok jego "wyczynów" w tej kwestii. Zdaje sobie sprawę, że ma on inne zadania na parkiecie, a trener Doc Rivers rozlicza go przede wszystkim z defensywnej postawy, ale koszykówka polega na zdobywaniu punktów a kilkanaście lat treningów powinno zostawić choćby śladowy efekt przy wyrobieniu nadgarstka do rzutu. DAJ wygląda jakby w tym czasie nie próbował wogóle oddawać rzutów z dystansu, a jego wizyty na lini rzutów wolnych zaczynają po prostu śmieszyć. Procent celnych rzutów osobistych Jordana w tym sezonie to zaledwie 37,9, a tego elementu gry można by się było nauczyć. Tylko trzeba jeszcze chcieć popracować nad tym nim, a nie bazować wyłącznie na siłowych rozwiązaniach!

________________________________________
2 Grudzień, 2015

Wydarzenie dnia: Philadelphia wreszcie zwycięska
Pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie odnieśli koszykarze Philadelphii 76ers przerywając tym samym niechlubną passę 18 porażek z rzędu. Dzisiejszej nocy okazali się lepsi od Los Angeles Lakers wygrywając przed własną publicznością 103:91. Tym razem druga część meczu okazała się lepsza dla szóstek, które wielokrotnie w ostatnich meczach traciły wyrobioną wcześniej przewagę w 4 kwartach. Trzeba zwrócić uwagę, że ekipie gospodarzy "pomagał" jak mógł Kobe Bryant, który jak to ma w zwyczaju uparł się forsować rzuty z każdej pozycji, a że trafiał z zaledwie 27% skutecznością (7/26 z gry) to Lakersi zeszli z parkietu pokonani. W ekipie gospodarzy najlepiej spisał się Robert Covington, który uzyskał 23 punkty, 5 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki. Warto jednak podkreślić, że aż sześciu zawodników z Filadelfii zdobyło podwyżej 10 punktów w meczu, co potwierdza ogólny fakt, iż koszykówka to gra zespołowa o czym zdaje się nie pamiętać Kobe Bryant.


Na plus:

- John Wall - wreszcie mecz na miarę możliwości w wykonaniu rozgrywającego Wizards. W wygranym 97:85 wyjazdowym spotkaniu z Cleveland Cavaliers imponował szybkością oraz opanowaniem piłki i uzyskał 35 punktów, 4 zbiórki, 10 asyst i 5 przechwytów. Niech moc pozostanie z nim jak najdłużej, bo tak grającego Walla ogląda się z największą przyjemnością.
- Marc Gasol - hiszpański środkowy Miśków był architektem zwycięstwa jego drużyny w Nowym Orleanie 113:104. Młodszy z braci Gasol rozegrał świetne zawody, w czasie których zdobył 38 punktów trafiając z gry z 50% skutecznością (11/22). Warte podkreślenia jest to, iż ani razu na 16 prób nie pomylił się z lini rzutów osobistych. Do zdobyczy punktowj dodał 13 zebranych piłek, 6 asyst i 4 bloki.
- Anthony Davis - zaledwie jednego bloku zabrakło liderowi ekipy z Nowego Orleanu do osiągnięcia triple-double w przegranym przez Pelikany meczu z Memphis Grizzlies. W całym meczu Davis zdobył 17 punktów, do których dołożył 14 zbiórek, 9 bloków i 2 przechwyty. Dziewięcioma blokami pobił swój rekord kariery w tej klasyfikacji, ale na pewno żałował po meczu, że nie zrobił jeszcze jednego więcej.


Na minus:

- Kobe Bryant - nie mam zamiaru pastwić się nad gwiazdą Lakersów, ale wspomniana przy opisie meczu z Philadelphią skuteczność (7/26) oraz całkowity brak wyciągania wniosków z przebiegu meczu muszą powodować jego pojawienie się w tej rubryce. Domyślam się, że szefostwo Lakersów chce jeszcze marketingowo wykorzystać jego ostatni sezon gry, ale sportowo dopóki będzie tak grał dopóty LAL będą dołować i rozczarowywać swoich fanów.

________________________________________
1 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: Warriors śrubują swój rekord

Golden State Warriors wygrali na ciężkim terenie w Utah 106:103 i powiększyli swoją liczbę kolejnych zwycięstw z rzędu do 19. Był to jeden z trudniejszych meczów dla aktualnych mistrzów NBA, a jego losy decydowały się do samego końca. W końcówce czwartej kwarty koszykarze Jazz zdołali obrobić kilkupunktowy deficyt i wówczas sprawy w swoje ręce wziął Stephen Curry, który na minute przed końcem meczu najpierw celnie rzucił za trzy punkty, a po odpowiedzi gospodarzy dał sie sfaulować przy swoim rzucie i wykorzystał oba osobiste. Próba doprowadzenia do dogrywki przez Gordona Haywarda okazała się niecelna i Wojownicy mogli sie cieszyć z 19 zwycięstwa w tym sezonie. W ich szeregach najwięcej punktów rzucił oczywiście Stephen Curry - 26, dodając do tego 6 zbiórek, 5 asyst i 2 przechwyty. Wśród gospodarzy na wyróżnienie zasłużyli Gordon Hayward - zdobywca 24 punktów, 6 zbiórek i 4 asyst oraz Derrick Favors, który uzbierał double-double (23-10). Tak więc passa GSW nadal trwa w najlepsze, mimo wysiłków kolejnych drużyn. Następni w kolejce Charlotte Hornets...


Na plus:

- Reggie Jackson - rozgrywający Detroit Pistons uzyskał w wygranym 116:105 meczu z Houston Rockets 31 punktów, 5 zbiórek, 8 asyst i 2 przechwyty. Razem z Andrew Drummondem, który uzbierał w tym meczu double-double (24-13) rozmontowali obronę Houston i poprowadzili Tłoki do 8 zwycięstwa w obecnym sezonie.
- James Harden - niezłe zawody w wykonaniu Brodacza, choć tym razem nie przyniosły końcowego efektu w postaci zwycięstwa. Indywidualnie jednak spisał się co najmniej poprawnie zdobywając 29 punktów, do których dołożył 9 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty.
- Dwyane Wade - w przypadku Wade'a również dobry występ indywidualny, który nie przełożył się jednak na zwycięstwo jego zespołu. Heat polegli z Celtics 95:105, ale D-Wade zdobył 30 punktów oraz po 4 zbiórki i asysty, a także aż 5 przechwytów.
- Atlanta Hawks - wreszcie zwycięstwo Jastrzębi, którzy pokonując 106:100 Oklahomę przerwali pasmo kolejnych porażek. Hawks zagrali jak zwykle bardzo zespołowo, a aż 3 ich graczy uzyskało ponad 20 punktów (Millsap 26, Horford 21, Teague 25). Na szczególne wyróżnienie zasłużył Paul Millsap, który do 26 punktów dołozył 11 zbiórek, 5 asyst i 4 bloki.
- Russell Westbrook - Russ był bliski osiągnięcia triple-double uzyskując w meczu przeciwko Atlancie 34 punkty, 11 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty. Niestety jak przystało na "lidra" klasyfikacji strat zaliczył 6 zgubionych piłek co mogło mieć przełożenie na porażkę OKC w tym wyrównanym meczu w Atlancie.
- DeMarcus Cousins - lider Królów z Sacramento poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa z Dallas Mavericks 112:98. Boogie rzucił 31 punktów, zebrał 9 piłek i wykonał 6 asyst. Trochę kiepsko wyglądała w tym meczu jego skuteczność rzutów z gry (10/24, w tym tylko 1/8 za 3 punkty), za to nie pomylił się ani razu z lini rzutów wolnych trafiając wszystkie 10 prób.


Na minus:

- Houton Rockets - cały czas bardzo słabo prezentują sie Rakiety. Nie chodzi nawet o samą porażkę w meczu z Detroit Pistons, ale o fakt braku zaangażowania w grę. Rockets zachowywali się na parkiecie bardzo niefrasobliwie robiąc mnóstwo strat i nie potrafiąc nawet dobrze wyprowadzić piłki zza lini końcowej. Uderzający jest brak chęci do gry w obronie, która ekipa z Houston dosłownie pozoruje. Czas żeby ktoś wstrząsnął tą drużyną, bo talentu tam co niemiara tylko zdaje się, że chęci do pracy na treningach brak.


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Znajdź nas na Facebooku
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem