Tydzień VIII

20 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zmęczone Byki poległy w Nowym Jorku

Chicago Bulls przegrało wyjazdowy mecz z New York Knicks 91:107 notując druga porażkę w ciągu 24 godzin. Wczoraj Byki uległy po morderczej walce zakończonej czterema dogrywkami z Detroit Pistons, a dzisiejszej nocy nie dali rady Knicksom. Już sam początek wyprawy do Nowego Jorku nie znamionował niczego dobrego, gdyż ekipa Byków spóźniła się na samolot, co na pewno nie pomogło w odpowiednim przygotowaniu sie do tego spotkania. W meczu nie wystąpił wogóle Pau Gasol, który mocno odczuwał poprzedni mecz w kościach i sam poprosił o dzień odpoczynku. Byki dobrze rozpoczęły zawody w Madison Square Garden od prowadzenia 12:2, ale to były dobre złego początki. NYK szybko się ogarnęli i głównie dzięki dobrej grze Carmelo Anthonego zeszli po pierwszej kwarcie prowadząc 25:18. Do przerwy osiągnęli 10-cio punktowa przewagę, którą kontrolowali do końca meczu, zwyciężając ostatecznie różnicą 16-tu punktów. Najlepszym graczem gospodarzy był Carmelo Anthony - zdobywca 27 punktów, W ekipie gości na wyróżnienie zasłużyli zdobywcy double-double: Joakim Noah (21-10) i rezerwowy Bobby Portis (20-11). Byki na pewno marzą teraz o odpoczynku i naładowaniu akumulatorów przed kolejnym meczem za dwa dni w Chicago przeciwko Brooklyn Nets.


Na plus:

- John Wall - rozgrywający Washington Wizards poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa nad Charlotte Hornets 109:101. Wall uzyskał w tym spotkaniu 27 punktów, 12 asyst, 4 zbiórki i 3 przechwyty.
- Paul George - skrzydłowy Indiany zaliczył w przegranym 84:96 meczu z Memphis 29 punktów, 6 zbiórek oraz po 2 przechwyty i asysty. Musi jednak pamiętać o ograniczeniu liczby strat, których dzisiaj miał na koncie aż 7.


Na minus:

- LA Lakers - niecałe 35% skuteczności rzutów z gry i zaledwie 78 zdobytych punktów w przegranym trzydziestoma punktami meczu z Oklahomą to nie może być powód do dumy. Lakersi zagrali bez Bryanta i obalili tym samym teorię, iż jest on głównym hamulcowym rozwoju tej drużyny i bez niego radzili by sobie lepiej. Po prostu okazało się po raz kolejny w tym sezonie, że są wyjątkowo słabi!


19 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: cztery dogrywki w Chicago, Pistons lepsi od Bulls

Aż czterech dogrywek trzeba było do wyłonienia zwycięzcy w Chicago, gdzie miejscowi Bulls zmierzyli się z Detroit Pistons. Ostatecznie goście triumfowali 147:144, a taka sytuacja (4 dogrywki) miała miejsce po raz 13 w historii ligi. Obie drużyny stoczyły bardzo zacięte i emocjonujące widowisko, a żadna z nich nie odskoczyła drugiej przez całe 68 minut meczu na więcej niż 8 punktów. Szansę na zakończenie meczu w regulaminowym czasie gry miał Derrick Rose, ale nie trafił dość łatwego lay upu i rozpoczął się tym samym serial dogrywek. W pierwszych trzech z nich żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć przewagi, ale gdy na początku czwartej Pistons odskoczyli na 7 punktów Bulls nie dali rady odrobić juz tych strat, choć Jimmy Butler miał szansę rzutem za trzy punkty doprowadzić do piątej dogrywki. Wielu zawodników rozegrało swoje najlepsze zawody w karierze, ale po kolei zacznijmy od zwycięzców. Andre Drummond uzyskał 33 punkty, 21 zbiórek, 3 asysty, 3 przechwyty oraz 2 bloki. Wart podkreślenia jest fakt, iż w 10 minucie 4 kwarty faulował po raz piąty w meczu, a jednak zdołał nie złapać szóstego przewinienia przez następnych prawie 30 minut schodząc z parkietu po 6 faulu dopiero na minutę przed końcem czwartej dogrywki. Bardzo dobrze wspierał go Reggie Jackson - zdobywca 31 punktów, 6 zbiórek, 13 asyst i 1 przechwytu. Jackson w trakcie trwania meczu popisał się niesamowitym cross-dribble między nogami , po którym pilnujący go w tej sytuacji Doug McDermott mógł przez chwilę stracić orientację w terenie i nie wiedzieć gdzie się obecnie znajduje.
Wśród Byków swój rekord kariery ustanowił Jimmy Butler zdobywając 43 punkty, do których dołożył 8 zbiórek oraz po 2 asysty, bloki i przechwyty. Derrick Rose rzucił 34 punkty, ale potrzebował na to aż 34 oddanych rzutów z gry. Pau Gasol natomiast uzyskał 30 punktów, 15 zbiórek oraz po 5 bloków i asyst. Aż dziw bierze, że przy takich statystykach Byki przegrały ten mecz, ale Detroit było tego dnia równie dobrze usposobione, a ich ławka rezerwowych okazała się lepsza od swoich odpowiedników z Chicago.


Na plus:

- Stephen Curry - zaledwie jednej asysty zabrakło Curremu do osiągnięcia triple-double podczas zwycięskiego dla Warriors 121:112 spotkania z Milwaukee Bucks. Steph w swoich statystykach pomeczowych uzbierał 26 punktów, 10 zbiórek, 9 asyst i 2 przechwyty.
- DeMar DeRozan - wciąż świetna forma obrońcy Toronto, która zaowocowała w wygranym 108:94 meczu z Miami Heat 30 zdobytymi punktami oraz 4 zbiórkami i 4 asystami.
- Andrew Wiggins - tym razem grający na pozycji rzucającego obrońcy Wiggins poprowadził Wilki do zwycięstwa z Sacramento Kings 99:95. Młody Kanadyjczyk uzyskał w meczu 32 punkty, 10 zbiórek i 6 asyst.
- Tobias Harris - skrzydłowy Orlando Magic zaliczył udane spotkanie w zwycięskim meczu jego drużyny z Portland Trail Blazers 102:94. Harris rzucił 25 punktów grając z bardzo wysoką skutecznością rzutów z gry (9/13). Udało mu się też skompletowac double-double dodając do punktów 12 zbiórek.
- Isiah Thomas - kolejny dobry indywidualny występ rozgrywającego z Bostonu. Thomas zdobył w przegranym przez Celtów 101:109 meczu z Atlantą 29 punktów oraz 6-cio krotnie asystował kolegom przy ich zdobyczach punktowych, a także zaliczył 2 przechwyty.
- San Antonio Spurs - Ostrogi pokonały na własnym parkiecie LA Clippers 115:107, odnosząc 15 z rzędu zwycięstwo przed własna publicznością. W ich szeregach bardzo dobrze spisał się LaMarcus Aldridge, który uzbierał double-double (26-13). Każdy z graczy pierwszej piątki zdobył dwucyfrową zdobycz punktową potwierdzając, że grają bardzo zespołową koszykówkę może niezbyt efektowną, ale za to jak skuteczną.
- Eric Bledsoe - rozgrywający Phoenix Suns był główną postacią w swojej druzynie podczas zwycięskiego 104:88 spotkania z New Orleans Pelicans. Bledsoe zdobył 29 punktów, do których dodał 4 zbiórki, 9 asyst i 2 przechwyty.


Na minus:

- Monta Ellis - rzucający obrońca z Indiany nie zaliczy tej nocy do udanych, choć jego Pacers pokonali Brooklyn 104:97. Jednak wkład Ellisa w to zwycięstwo jest mizerny, gdyż zdołał on trafić zaledwie jeden rzut na osiem oddanych w tym meczu zdobywając tylko 2 punkty. Dobrze, że chociaż jego koledzy z drużyny stanęli na wysokości zadania.

 


18 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: zwycięstwo Cleveland, James o krok od triple-double

Cleveland Cavaliers przerwali passę 6 zwycięstw z rzędu Oklahomy City Thunder zwyciężając po emocjonującym meczu na własnym parkiecie 104:100. Spotkanie od początku prowadzone było według formuły cios za cios, a w głównych rolach wystąpiły największe gwiazdy obu drużyn - Durant, Westbrook, Ibaka po stronie OKC i James w barwach Cavs. Gdy w połowie drugiej kwarty Thunder osiągnęli 12-to punktową przewagę (40-28) Cleveland zanotowali w ciągu 5 minut run 18:0, głównie dzięki świetnej grze w tym okresie czasu Matthewa Dellavedovy, który nie dość że świetnie rozgrywał to jeszcze punktował skutecznie z dystansu. Wówczas to do odrabiania strat zabrało sie magiczne trio z Oklahomy, a prym wiódł zwłaszcza Serge Ibaka świetnie grający zarówno pod tablicami jak i punktujący za trzy punkty nie gorzej od swoich kolegów z drużyny. Grzmoty ponownie wyszły na ponad 10-cio punktowe prowadzenie zniwelowane do końca 3 kwarty do zaledwie czterech punktów dzięki skutecznej grze Tristana Thompsona. W decydującej kwarcie obudził się niemrawy dotąd Kevin Love i wraz z LeBronem Jamesem poprowadzili Cleveland do końcowego triumfu. Jeszcze na 2 sekundy przed końcem szansę na doprowadzenie do dogrywki miał Russell Westbrook, ale jego rzut za 3 punkty okazał się być nieskuteczny i Cavs mogli świętować sukces w tym prestiżowym spotkaniu. Wielkie brawa za wystep w tym meczu należą się LeBronowi, któremu zaledwie jednej zbiórki zabrakło do osiągnięcia triple-double, a zawody zakończył z dorobkiem 33 punktów, 9 zbiórek i 11 asyst. LBJ walczył zaciekle o każda piłkę o czym przekonała się dobitnie żona jednego z najlepszych golfistów świata Jasona Day'a siedząca w pierwszym rzędzie staranowana przez Jamesa przy próbie ratowania piłki przed wylądowaniem na aucie. Wśród pokonanych każdy z wielkiej trójki zdobył powyżej 20-tu punktów (Durant 25, Ibaka 23, Westbrook 27) rozgrywając naprawdę dobre spotkanie, ale jednak dzisiaj gospodarze okazali się nieznacznie lepsi, a pierwsza okazja do rewanżu 21 lutego 2016 roku.


Na plus:

- Jeremy Lin - obrońca Charlotte Hornets był głównym aktorem zwycięskiego dla jego drużyny spotkania z Toronto Raptors 109:99. Lin wykorzystał braki kadrowe w zespole Szerszeni i wziął na siebie razem z Kembą Walkerem (27 pkt) ciężar gry zdobywając 35 punktów w tym meczu zakończonym dogrywką. W trakcie 47 minut spędzonych na parkiecie oddał 22 rzuty z gry, z których 13 znalazło droge do kosza rywali. Dwa z nich były oddane zza lini 7,24, a do tego dołożył 7/9 rzutów osobistych, co pozwoliło uzyskać mu ponad 30-to punktową zdobycz.
- DeMar DeRozan - uznany graczem zeszłego tygodnia konferencji wschodniej obrońca Raptors wciąż utrzymuje się w doskonałej formie. Tej nocy zdobył 31 punktów, do których dołożył 4 zbiórki, 5 asyst oraz po jednym bloku i przechwycie. Do pełni szczęścia brakło mu tylko zwycięstwa swojej drużyny.
- Bismack Biyombo - zastępujący w pierwszej piątce Raptorów kontuzjowanego Jonasa Valanciunasa środkowy z Konga bardzo dobrze się spisuje w swojej roli, a w meczu z Charlotte Hornets zaliczył 8 punktów, 18 zbiórek i aż 7 bloków. Jak tak dalej będzie sobie radził to Valanciunas po powrocie do zdrowia wyląduje na ławce rezerwowych, bo Biyombo gra w tym momencie najlepszy basket w swojej karierze.


Na minus:

- Kyle Lowry - rozgrywający z Toronto zdobył co prawda 20 punktów w przegranym meczu z Charlotte Hornets, ale potrzebował na to aż 29 rzutów z gry, z których zaledwie 6 dotarło do celu, co daje tylko 20% skuteczność. Lowry uparł się, że trafi w końcu seryjnie za 3 punkty i po każdej nieudanej próbie ponownie szukał miejsca do kolejnego, najczęściej ponownie niecelnego rzutu. W całym meczu miał 17 prób zza lini 7,24, z których tylko 3 wpadły do kosza rywali, co przy tak wyrównanym spotkaniu miało kluczowe znaczenie dla ostatecznej porażki ekipy z Toronto.

 


17 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: pojedynek braci Gasol, Chicago lepsze od Memphis, Golden State deklasuje Phoenix, triple double Greena

Chicago Bulls pokonali we własnej hali Memphis Grizzlies 98:85. W meczu tym naprzeciw siebie stanęli należący do elity środkowych ligi NBA bracia Gasol. Tym razem górą był starszy - Pau, który wygrał zarówno indywidualną batalię z bratem jak i drużynową, gdyż jego ekipa triumfowała ostatecznie w meczu. Pau swoim zwyczajem uzbierał double-double (10-14) oraz zaliczył po 2 asysty i bloki (w tym jeden na swoim bracie). P.Gasol oddał w całym spotkaniu tylko 6 rzutów z gry trafiając 3 razy. Czterokrotnie stawał na lini rzutów wolnych, nie myląc się przy żadnej z prób. Marc natomiast uzbierał w meczu 8 punktów i po 7 zbiórek oraz asyst oddając 4 celne rzuty z gry na 10 podejść. Najjaśniejszą postacią tego spotkania okazał się być Jimmy Butler, który zdobył 24 punkty, a do nich dołożył po 4 zbiórki i asysty oraz po 1 razie blokował i przechwytywał piłkę po zagraniach rywali.
W drugim ciekawym wydarzeniu w nocy podrażnieni ostatnią porażką przerywającą setrię 24 kolejnych zwycięstw koszykarze GSW rozbili Phoenix Suns 128:103. Świetne zawody rozegrali Klay Thompson i Draymond Green. Thompson uzyskał w meczu 43 punkty trafiając 15 z 22 rzutów z gry, w tym 8 na 13 prób za trzy punkty. Pięciokrotnie stawał też na lini rzutów wolnych, ani razu się nie myląc. Green natomiast uzbierał po raz trzeci w tym sezonie triple-double notując na swoim koncie 16 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. Warto też wspomnieć o 5 przechwytach skrzydłowego Wojowników, co pokazuje jak wszechstronnym graczem stał się w ciągu ostatniego roku.


Na plus:

- Kentavious Caldwell-Pope - obrońca Pistons pomógł wydatnie swojej drużynie w odniesieniu zwycięstwa nad Boston Celtics 119:116. KCP zdobył w tym spotkaniu 31 punktów, trafiając z dobrą skutecznością z gry 10/16 (w tym 3/4 za 3 pkt). Nie pomylił sie też ani razu stając ośmiokrotnie na lini rzutów wolnych.
- Isiah Thomas - Aż 38 punktów zdobył rozgrywający Celtów w meczu przeciwko Detroit Pistons. Nie dało to jednak jego drużynie zwycięstwa, gdyż Tłoki zagrały bardziej drużynowo, a Thomasa nie miał kto wesprzeć w swoich poczynaniach ofensywnych.
- Dwyane Wade - D-Wade poprowdził Miami do zwycięstwa nad Brooklynem 104:98, zdobywając w ciągu 30 minut spędzonych na parkiecie 28 punktów. Gwiazdor Heat zagrał z bardzo wysoką skutecznością trafiając 13 z 17 rzutów z gry.
- Arron Afflalo - obrońca NY Knicks miał główny udział w zwycięstwie swojej drużyny z Minnesotą 107:102. Afflalo rzucił w meczu 29 punktów trafiając 9 z 14 rzutów z gry (w tym 3/5 zza lini 7,24) oraz 8/9 rzutów wolnych.


Na minus:

- Russell Westbrook - niestety, przynajmniej dla mnie gdyż typowałem przed meczem jego over punktowy oraz conajmniej double-double, Russ zawiódł w meczu OKC z Portland (106:90). Westbrook nie miał dziś swojego dnia i wypadł blado jak na swoje możliości. W całym meczu uzbierał zaledwie 13 punktów trafiając 5 z 15 rzutów z gry i nie tarfiając ani jednego rzutu za 3 punkty (na 3 podjęte próby). W zbiórkach i asystach (3+5) też grubo poniżej swojej średniej oraz więcej strat niż przechwytów dopełnia jego słaby występ w tym spotkaniu. Dobrze, że chociaż koledzy z drużyny spisali się lepiej i OKC mogła triumfować po raz szósty z rzędu.

 


16 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: przekonujące zwycięstwo Lakersów

Los Angeles Lakers odnieśli czwarte zwycięstwo w sezonie, przerywając passę sześciu kolejnych porażek. Jeziorowcy okazali się lepsi od opromienionych niedawnym zwycięstwem nad Golden State Warriors Milwaukee Bucks, których pokonali wyraźnie 113:95. To po raz kolejny pokazuje jek nieprzewidywalną ligą jest NBA, gdzie praktycznie każdy może wygrać z każdym. Dzisiejszej nocy Lakersów poprowadził do zwycięstwa weteran i ikona tego zespołu - Kobe Bryant, który po tragicznym początku sezonu notuje ostatnio całkiem niezłe wystepy. Bryant uzsykał w tym meczu 22 punkty, do których dołozył 3 zbiórki i 6 asyst. Jego skuteczność rzutów z gry wyniosła 7/15 (3/7 za 3 pkt), co jak na średnią z tego sezonu Kobe'a (32,4%) jest bardzo przyzwoitym wynikiem. Goście z Milwaukee zawiedli całkowicie i trudno kogokolwiek wyróżnić w ich szeregach. Co do LAL to zobaczymy czy to będzie początek powrotu do normalności, czy też jednorazowy meteor i czeka nas dalszy marazm w tej wielce zasłużonej w historii NBA drużynie.


Na plus:

- DeMarcus Cousins - center Kings poprowadził swój zespół do zwycięstwa z Houston Rockets 107:97. Boogie zdominował całkowicie w match-upie Dwighta Howarda i uzyskał w całym spotkaniu 26 punktów, 12 zbiórek oraz 2 przechwyty. DMC trafiił 7 z 17 rzutów z gry, w tym 2/4 za 3 punkty oraz 10 razy celnie rzucał z lini rzutów wolnych (na 14 prób).
- James Harden - lider Rakiet indywidualnie dobrze wypadł w meczu z Sacramento, choć jego występ nie przełożył się na zwycięstwo drużyny. Brodacz zaliczył 33 punkty, 7 zbiórek i 6 asyst.


Na minus:

- Dwight Howard - bardzo mizerny wystep środkowego Rakiet w prestizowym pojedynku z DeMarcusem Cousinsem. Howard w ciągu 28 minut spędzonych na parkiecie zdobył ledwie 4 punkty oddając 2 celne rzuty z gry (na 7 wykonanych). Zebrał tez tylko 4 piłki z tablic będąc pod tym kątem dopiero czwartym zawodnikiem swojej drużyny. Od gracza z takimi parametrami fizycznymi wymaga się dominacji pod koszem, a Dwight od jakiegoś czasu kompletnie nie przypomina zawodnika, wokół którego lata temu prawie wszystkie ekipy w lidze chciały budować swoje drużyny. A potencjał ma ogromny i możliwość trenowania z ikoną tej pozycji w NBA Hakeemem Olajuwonem, tylko chyba serca do gry mu brak.

 


15 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: wymiana ciosów w Detroit, Clippers lepsi od Tłoków

Los Angeles Clippers pokonali po dogrywce Detroit Pistons 105:103. Mecz od początku był zaciętym widowiskiem, w którym nie brakowało walki i efektownych zagrań kończonych często alley oopami granymi do obu centrów - Andrew Drummonda i DeAndre Jordana. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty goście mieli 10-cio punktową przewagę, ale Pistons dość szybko ją odrobili i sami zdołali wyjść na 6-cio punktowe prowadzenie na 3 minuty przed końcem meczu. O doprowadzeniu przez gości do dogrywki zadecydował celny rzut za 3 punkty J.J. Redicka, a w niej o końcowy triumf LAC postarał się Jamal Crawford, który trafił w końcówce trzypunktowy rzut. Odpowiedź Reggie Jacksona nie znalazła drogi do kosza i to ekipa z Kalifornii mogła się cieszyć z końcowego triumfu. Na wyróżnienie w meczu zasłużyło kilku zawodników. W drużynie z Miasta Aniołów popisał się Blake Griffin, który uzbierał 34 punkty, 5 zbiórek i 7 asyst. Jak zwykle dobrze prowadził grę Clippersów Chris Paul, otwierając 12 razy kolegom drogę do zdobycia punktów. Wśród pokonanych dobre zawody rozegrali Reggie Jackson - zdobywca 34 punktów, 11 zbiórek i 7 asyst oraz Andre Drummond, który swoim zwyczajem uzbierał double-double (20-15).


Na plus:

- Marc Gasol - środkowy Memphis Grizzlies był najlepszym zawodnikiem na parkiecie w wygranym przez jego drużynę meczu z Washington Wizards 112:95. Gasol zapisał na swoim koncie 24 punkty, 12 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki. Zagrał na ponad 50% skuteczności z gry (9/17) i trafił wszystkie 6 rzutów wolnych.
- Chris Bosh - był wyróżniającą się postacią zwycięskiego dla jego Miami spotkania z Atlantą Hawks 100:88. Bosh uzyskał double-double rzucając 24 punkty i 10-cio krotnie zbierając piłki z tablic. Trafił 8 z 14 rzutów z gry, z czego 4 na 5 za 3 punkty oraz wszystkie 4 próby rzutów osobistych.
- Damian Lillard - rozgrywający Portland poprowadził Blazersów do zwycięstwa z New Orleans Pelicans 105:101. Lillard był najlepszym strzelcem meczu - rzucił 30 punktów, do których dołożył po 3 zbiórki i asysty.


Na minus:

- Atlanta Hawks - mocno pogubieni są w ostatnich meczach koszykarze z Atlanty. Dzisiejszej nocy zaliczyli właśnie 3 z rzędu porażkę w tym kolejną przed własną publicznością i wylądowali na tą chwilę poza miejscem dającym prawo do gry w playoff. Hawks są cieniem samych siebie z zeszłorocznych rozgrywek, kiedy to byli najlepsza drużyna sezonu regularnego. Coś się zacięło w ich grze, bo przecież odejście z drużyny DeMarre Carrolla aż tak by nie rozłożyło tej ekipy. Może po prostu w zeszłym sezonie zagrali ponad stan, a tak naprawdę ich potencjał ogranicza sie właśnie do walki o playoff. Mimo wszystko uważam, że regres w stosunku do zeszłego sezonu jest zbyt dużyi najwyższy czas cos zmienić w grze zespołu lub podejściu do treningów.

 


14 Grudzień, 2015


Wydarzenie dnia: dogrywka w Oklahomie, zwycięstwo Thunder nad Jazz

Oklahoma City Thunder odnieśli 16 zwycięstwo w sezonie pokonując na własnym parkiecie Utah Jazz po dogrywce 104:98. OKC praktycznie cały mecz gonili rywali, którzy lepiej weszli w to spotkanie i pod koniec drugiej kwarty prowadzili 16 punktami. Na sekundę przed końcem tej części meczu Russell Westbrook wykorzystał zagapienie graczy Jazz i nie mając do kogo podać piłki przy wyprowadzaniu jej zza lini końcowej boiska odbił ją od pleców Rodneya Hooda, a następnie trafił z dystansu buzzer beatera. To zagranie napędziło OKC do czynnej pogoni za rywalem w drugiej połowie meczu, a mi przypomniało identyczną sytuację z finałów Chicago-Phoenix z 1993 roku (mecz numer 3), gdy takim samym zagraniem popisał się Scottie Pippen odbijając piłkę od pleców Dannyego Ainge'asmile. Pogoń Thunder okazała się udana i gospodarze najpierw doprowadzili do dogrywki, w której nie dali już szans załamanym rywalom. Architektami zwycięstwa byli Kevin Durant i Russell Westbrook. KD rzucił w meczu 31 punktów, do których dołożył 5 zbiórek, 6 asyst oraz po jednym bloku i przechwycie. Russ natomiast uzyskał 25 punktów, 11 zbiórek, 5 asyst oraz po 2 przechwyty i bloki. Warto tez zwrócić uwagę na 6 bloków Serge'a Ibaki. Wśród gości dobre zawody rozegrali Rodney Hood (23 pkt) i Gordon Hayward (22 pkt). Gracze OKC po słabszym starcie sezonu zalczyli 5 zwycięstwo z rzędu i dają jasno do zrozumienia, iż mają mocarstwowe plany w tym sezonie. Oby tylko oszczędziły ich kontuzje...


Na plus:

- Backcourt Phoenix Suns - Brandon Knight i Eric Bledsoe ponownie dali do zrozumienia, iż ciągną wózek o nazwie Suns i zapewnili zwycięstwo swojej drużynie 108:101 w meczu z Minnesotą Timberwolves. Obaj zdobyli razem 48 punktów (Knight 25, Bledsoe 23) i 15 zbiórek (6 i 9), co w obu przypadkach stanowiło prawie połowę dorobku całej drużyny.
- Zach LaVine - rezerwowy obrońca Wilków zdobył 28 punktów, które jednak nie dały zwycięstwa jego ekipie, trafiając 10 z 19 rzutów z gry (w tym 3/4 za 3 pkt) oraz wszystkie 5 rzutów osobistych.


Na minus:

- Ricky Rubio - kolejny słabiutki mecz w wykonaniu hiszpańskiego playmakera. Zaledwie 1 punkt na koncie, tylko 7 asyst i więcej strat od przechwytów to nie jest wynik na miarę jego możliwości. Nastąpił u Rubio jakiś regres formy, gdyż na początku sezonu ocierał się o triple-double i na pewno stać go na lepszą grę oraz skuteczniejsze dyrygowanie grą Minnesoty.


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Znajdź nas na Facebooku
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem