Pacyfic Division

Piątek, Październik 23, 2015

       Już za kilka dni rozpocznie się nowy sezon w najlepszej lidze świata. Ten czas poświęcamy na przypomnienie poprzednich rozgrywek oraz nieśmiałe przewidywanie tego co może się wydarzyć w nadchodzącym sezonie. A że będzie się działo o to możemy być spokojni! Dziś lądujemy na zachodnim wybrzeżu by przyjrzeć się ostatniej już Dywizji - Pacyfic Division.

Pacific Division

       Tylko dwaj reprezentanci Dywizji znad Oceanu Spokojnego zameldowali się w zeszłym sezonie w playoff, ale obie ekipy zrobiły to z przytupem i niewiele brakowało, by między sobą rozstrzygnęły finał na Zachodzie. Mistrzowie z Golden State całe ubiegłe rozgrywki grali na niebotycznym poziomie, a Clippers dostali zadyszki dopiero w półfinale Konferencji gdy do awansu potrzebowali zaledwie jednego zwycięstwa. W zbliżającym się sezonie układ sił w tej Dywizji powinien pozostać bez zmian, a przynajmniej jeszcze jedna drużyna powinna się włączyć do walki o playoff.

Golden State Warriors 67-15

        Mistrzowie NBA! Zdecydowanie najlepsza drużyna zeszłego sezonu, która zasłużenie sięgnęła po tytuł. Przenieśli nas w inny wymiar koszykówki, nie siłowej opartej na schematach i wysokich graczach, a wręcz przeciwnie szybkiej, pomysłowej, z dużą ilością rzutów (zwłaszcza za 3 punkty) i na wskroś ofensywnej. Do tego wszystkiego było to poparte pomysłem taktycznym i dobra defensywą, bo bez tego nie zdobywa się mistrzostwa. Wojownicy to przede wszystkim Splash brothers czyli duet Stephen Curry – Clay Thompson. Potrafili oni doprowadzić do szaleństwa każdą obronę rywali, gdyż są nieprzewidywalni w swojej grze i praktycznie nie do zatrzymania. Każdy teoretycznie wie, że szukają okazji do zdobywania punktów rzutami za 3 punkty praktycznie z każdej pozycji w obrębie 9 metrów od kosza rywali. Co z tego jeśli nikt nie jest w stanie ich zatrzymać i jeśli jeden ma mecz na słabszym procencie to drugi potrafi doprowadzić przeciwników do szewskiej pasji trafiając seryjnie rzuty z nieprawdopodobnych pozycji. A jeśli obu nie idzie tak jakby tego chcieli to zawsze grę może na siebie przejąć frontcourt w postaci Harrisona Barnes'a, Draymonda Greena, czy Andrwe'a Boguta. Gdy dodamy do tego mocną ławkę rezerwowych z niesamowitym Andre Iguodalą to mamy gotową odpowiedź skąd się wzięło mistrzostwo dla ekipy z Oakland. Drużynę odpowiednio poukładał debiutujący w tym sezonie na trenerskiej ławce Steve Kerr. Nie był to jednak człowiek znikąd, co udowodnił wynikami. Jako gracz podpatrywał dwóch wybitnych szkoleniowców: Phila Jacksona i Gregga Popovicha i jak widać lekcję odrobił celująco. Jednak ten sezon przede wszystkim wykreował wielką gwiazdę Stephen'a Curry'ego. Wzniósł się on na wyżyny możliwości i sprawił, że ludzie łapali się za głowy oglądając jego bajeczne popisy. Niesamowita szybkość połączona z fantastyczną kontrolą nad piłką oraz repertuar rzutów z każdej pozycji sprawiły, iż zasłużenie otrzymał tytuł MVP!
2015/16
Zeszły sezon może być początkiem dynastii Warriors. Aż trudno sobie wyobrazić co mogłoby spowodować zacięcie się tej sprawnie działającej maszynki. Chyba tylko kontuzje lub znaczne obniżenie procentu celnych rzutów za 3 punkty, którymi tak chętnie Wojownicy karcili rywali w zeszłym sezonie. Z drużyny odszedł solidny David Lee, który nie mógł się pogodzić z rolą rezerwowego, do której wrócił po kontuzji. Ze względu na świetną grę Barnse'a i Greena nie potrafił przebić się z powrotem do pierwszej piątki i jego odejście może tylko oszczędzić nieporozumień w drużynie. Udało się natomiast przekonać do pozostania w drużynie Draymonda Greena, który przedłużył umowę o 5 lat za co zainkasował 85 mln dolarów. Tegoroczny offseason nie przyniósł zatem większych zmian w ekipie Wojowników, która wyszła chyba z założenia, że w zwycięskim składzie lepiej nie robić rewolucji bo i po co skoro wszystko działa w należytym porządku.
Moja prognoza: awans do playoff, walka o obronę mistrzostwa

Los Angeles Clippers 56-26

       Udany zeszły sezon, który mógł być jeszcze lepszy ale Clippersi w drugiej rundzie playoff wypuścili z rąk prowadzenie 3-1 z Houston i nie dane im było zmierzyć się z Golden State w finale Konferencji. Zarówno Chris Paul jak i Blake Griffin potwierdzili statusy gwiazd, a DeAndre Jordan zadomowił się na stałe w elicie centrów NBA. Problemem Clippers okazała się być słaba ławka rezerwowych, a także nie najlepsza psychika w decydujących momentach. Jak jeszcze w meczach przeciwko San Antonio wyglądało to naprawdę dobrze, tak po przegraniu meczu w Los Angeles przeciwko Houston na decydujący 7 mecz pojechali jak na ścięcie zamiast walczyć do końca. Trener Doc Rivers nie był w stanie wydobyć ze swoich zawodników już nic więcej i marzenia o finale prysły jak bańka mydlana.
2015/16
To powinien być sezon prawdy dla Clippers. Czy tą niewątpliwie efektownie grającą drużynę stać na coś więcej niż tylko poklask kibiców. Bardzo nerwowy był dla nich początek offseason gdy swoją decyzję o grze w przyszłym sezonie w Dallas zakomunikował DeAndre Jordan. Ostatecznie rada drużyny z właścicielem i trenerem na czele postanowiła skutecznie przekonać Jordana do zmiany decyzji. Do ekipy z Miasta Aniołów dołączył weteran Paul Pierce podążając w tamtym kierunku ze względu na Doca Riversa, swojego trenera z czasów wspólnego mistrzowskiego sezonu z Bostonem w 2008 roku. Jak pokazał poprzedni sezon w barwach Wizards Pierce może jeszcze dużo wnieść do każdej drużyny i na pewno nie będzie w Los Angeles wyłącznie odcinał kuponów od sławy. Podczas wymiany z Charlotte pozbyto się Mata Barnes'a i Spencera Hawes'a, a w zamian pozyskano kontrowersyjnego Lance'a Stephensona. Pozostaje tylko pytanie, czy Doc Rivers zdoła okiełznać krnąbrnego zawodnika i wykorzystać jego niewątpliwy talent? Podobnie sytuacja ma się w przypadku Josha Smitha, będącego enfant terrible w Detroit, które bez żalu oddało go do Houston, gdzie bardzo dobrze sobie radził. Tam jednak nie dogadał się w sprawie przedłużenia kontraktu by ostatecznie wylądować w Lob City. Smith to typ all around playera, który będąc w odpowiedniej formie jest w stanie wygrać nie jeden mecz dla swojej drużyny. Swoim doświadczeniem powinien wspierać z ławki dwukrotny zdobywca nagrody dla najlepszego rezerwowego Ligii Jamal Crawford, który pomimo 35 lat na karku potrafi dorzucić średnio ponad 10 punktów na mecz oraz w decydujących momentach nie boi się wziąć na siebie odpowiedzialności za wynik. Na papierze Clippersi prezentują się wręcz okazale i jeśli wszystkie trybiki zaskoczą w tym mechanizmie to będą się liczyć w walce o najwyższe laury.
Moja prognoza: awans do playoff, walka o mistrzostwo

Los Angeles Lakers 21-61

       Zeszły sezon był kompromitacją w wykonaniu tego niezwykle utytułowanego klubu. Co prawda kontuzje nie oszczędzały Jeziorowców, ale nie one były główna przyczyną porażek. Zespół jest podporządkowany od lat swojej największej gwieździe Kobe Bryantowi, który wydaje się być coraz większym problemem tej drużyny. Nie od dziś wiadomo, że Kobe ma mocno wygórowane ego i zbyt często stara się brać na swoje barki odpowiedzialność za losy ekipy z Los Angeles. Zdarzały mu się mecze podczas których mimo seryjnych pudeł nadal nie dostrzegał kolegów z drużyny i z uporem maniaka decydował się na kolejne niecelne rzuty bądź nieudane akcje. Można było odnieść wrażenie, że najważniejszym celem dla niego podczas zeszłego sezonu było przeskoczenie Michaela Jordana w tabeli najlepszych strzelców w całkowitej ilości zdobytych punktów na parkietach NBA. Ostatecznie udało mu się tego dokonać pod koniec 2014 roku, a gdy tuż przed All-Stars Game nabawił się kontuzji barku w Los Angeles zdecydowano, iż podda się operacji i zakończy ten sezon. Lakers mogli już spokojnie zająć się do końca sezonu tankowaniem, choć trzeba przyznać że z dobrej strony pokazał się pierwszoroczniak Jordan Clarkson, który pokazał że można na niego liczyć w przyszłości.
2015/16
To będzie pożegnalny sezon dla Kobe Bryanta i Lakers staną przed dylematem co dalej? Clarkson jest za młody żeby zastąpić go z miejsca i włodarze klubu powinni się zastanowić nad sprowadzeniem wolnego agenta, wokół którego można by rozpocząć budowę tej drużyny od nowa. Czy podoła temu zadaniu na ławce trener Byron Scott, szczerze wątpię. Pozostaje jeszcze pytanie jak rozwinie się talent draftowej dwójki D'Angelo Russela, który został wybrany zamiast wysokiego Jalila Okafora. Można się więc spodziewać, że Lakers już teraz zaczynają się szykować do zastąpienia luki po Kobe Bryancie i dlatego postawili na Russela. Jest to niewątpliwie zawodnik o ogromnym potencjale potrafiący kończyć akcje zarówno drive'ami pod kosz jak i rzutami z obwodu. Ze sztabu szkoleniowego zaczęły dochodzić informacje o planowanym przesunięciu Kobiego na trójkę i oparciu backcourtu na dwóch młokosach Russelu i Clarksonie. Zobaczymy czy ten eksperyment wypali oraz jak w roli mentora będzie się czuł Bryant. Do drużyny wrócił ubiegłoroczny pierwszoroczniak i zarazem wielki pechowiec Julius Randle, który w pierwszym meczu poprzedniego sezonu złamał nogę i już do końca rozgrywek nie pojawił się na parkiecie. W trakcie offseason drużynę wzmocnili ubiegłoroczny najlepszy rezerwowy Ligii Lou Williams, doświadczony skrzydłowy Brandon Bass oraz jeden z najwyższych zawodników w NBA Roy Hibbert. Każdy z nich powinien być wzmocnieniem dla ekipy z Miasta Aniołów, choć ciekaw jestem jak poradzi sobie z szybkim tempem gry Lakersów powolny Hibbert. Cały czas pozostaje otwarta sprawa przejścia do Jeziorowców DeMarcusa Cousinsa, co jeśli doszłoby do skutku byłoby ogromnym wzmocnieniem dla tej drużyny. Dość dużo tych niejasności i na razie ciężko jednoznacznie stwierdzić jaki sezon czeka Jeziorowców.
Moja prognoza: poza playoff (choć powinna być wyraźna poprawa w stosunku do zeszłego sezonu)

Phoenix Suns 39-43

       Nie mogą zaliczyć zeszłego sezonu do udanych, choć prawie do końca liczyli się w rywalizacji z Oklahomą          i Nowym Orleanem w walce o playoff. W trakcie sezonu odeszli do Miami Goran Dragic, a do Bostonu Isiah Thomas i Słońca nie umiały tej dziury odpowiednio załatać. Niby zarówno backcourt (Eric Bledsoe, Brandon Knight) jak i frontcourt (bracia Morrisowie, Alex Len) wyglądały solidnie, ale czegoś cały czas tej drużynie brakowało. Czy trener to Jeff Hornacek nie potrafi umiejętnie wykorzystać potencjału drużyny, czy po prostu przeceniam możliwości ekipy z Phoenix i oni po prostu są za słabi? Nie sądzę. Grając w bardzo mocnej Konferencji zachodniej osiągnęli prawie 40 zwycięstw a to nie bierze się z niczego. Gdzie więc znajduje się problem tej drużyny, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
2015/16
Przed obecnym sezonem dołączył do nich solidny center Tyson Chandler oraz udało się zatrzymać w klubie Brandona Knighta. Mocno do końca walczono o LaMarcusa Aldridge'a, ale ten postanowił wybrać drużynę walczącą o mistrzowski tytuł z czym trudno polemizować. Rozdzielono duet braci bliźniaków Morrisów przekazując do Detroit Marcusa, który nie mógł się pogodzić z tą decyzją i wyraźnie niezadowolony obrał kierunek na Motor City. Również Markieff dał wyraz swojemu niezadowoleniu tą decyzją odmawiając gry w barwach Słońc. Taka sytuacja na pewno nie będzie wpływała dobrze na drużynę i trzeba ją jak najszybciej rozwiązać. Jak wcześniej napisałem Phoenix to dziwna drużyna i ciężko ją rozgryźć .U siebie są groźni praktycznie dla każdego, ale w przekroju całego sezonu od 5 lat nie udaje im się dostać do playoff i nie sądzę żeby miało się to zmienić w nadchodzących rozgrywkach.
Moja prognoza: poza playoff

Sacramento Kings 29-53

       Kolejny nieudany sezon Królów. Jeszcze do połowy grudnia utrzymywali dodatni bilans głównie za sprawą dobrej gry swojego lidera DeMarcusa Cousins'a ale gdy go zabrakło (zachorował na zapalenie opon mózgowych) zaczęła się równia pochyła w dół. Drugi z liderów Rudy Gay nie był w stanie pociągnąć drużyny do zwycięstw i na skutek serii porażek pożegnano się z trenerem Michaelem Malone. Jego miejsce zajął doświadczony George Karl, ale jemu również nie udało się wykrzesać nic dobrego z zespołu. Kontuzje eliminowały poszczególnych graczy, podstawowy rozgrywający Darren Collison zdołał rozegrać zaledwie 45 meczów, a licznik Cousinsa zatrzymał się na 59 spotkaniach. Nie mogła więc dziwić tak mizerna liczba zwycięstw na koniec sezonu.
2015/16
Drużyna z potencjałem i przede wszystkim mająca w swoich szeregach gwiazdę ligi DeMarcusa Cousinsa powinna grać lepszą koszykówkę. Jeśli ten sezon będzie nieudany to Cousins może zacząć się rozglądać za nową drużyną co oznaczałoby ogromne kłopoty na przyszłe lata dla Sacramento. Co prawda trener Karl, który nie znalazł początkowo wspólnego języka z największą gwiazdą swojej drużyny sugerował zarządowi wymianę Cousinsa, ale prezydent do spraw operacji koszykarskich Vlade Divac nawet nie chciał słyszeć o takim pomyśle. Podczas Draftu zakontraktowany został center Willie Cauley-Stein, co oznaczać by mogło, że włodarze Królów zaczynają coraz poważniej myśleć o zastąpieniu swojego pierwszego centra. Koniec końców Cousins i Karl siedli razem do stołu i podobno wszystko sobie wyjaśnili zakopując topór wojenny. Do ekipy Królów dołączyli: Rajon Rondo, Marco Belinelli , Kosta Koufos oraz gwiazda Ligii letniej Seth Curry (młodszy brat Stephena), a w składzie pozostali najważniejsi zawodnicy z zeszłego sezonu. Teraz już wszystko pozostaje w rękach, a w zasadzie w głowie George'a Karla aby poukładać tą obiecująco wyglądającą drużynę. Ciekawe jak odnajdzie się w nowym towarzystwie mający za sobą bardzo słaby sezon Rondo. Jeśli potwierdzi opinię kłótliwego egoisty to może być dla niego koniec szans na wielką karierę, ale jeśli dogrywane przez niego piłki będą wodą na młyn dla Cousinsa to taki duet może postraszyć niejedną ekipę w NBA.
Moja prognoza: poza playoff

                                                                                                                                                                                                 Luk


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Znajdź nas na Facebooku
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem